niedziela, 11 maja 2014

Rozdział Trzeci "I want to fuck You"

Cicha melodia piosenki Katy Perry wydobywała się z radia zagłuszając okropne myśli wytwarzane przez mój umysł.Wbrew pozorom,to pomagało.Nerwowo zaciskałam swe chude palce na srebrnej łyżce,która co parę sekund zanurzała się w ciepłym mleku z płatkami,które dzisiaj były moim pierwszym posiłkiem.Nie spałam przez całą noc i szczerze mówiąc czuję się jak gówno,a wyglądam jeszcze gorzej.Wczorajsza sytuacja..cholera na samo wspomnienie mego zachowania i użytych słów trzęsę się.Usłyszał jak chwale jego tyłek.Chryste mogę stracić pracę,a jeśli nawet w niej pozostanę sytuacja między mną,a Panem Greyem będzie niezwykle niezręczna.Właśnie przeżywam swój osobisty konflikt tragiczny,czytając Balladynę nie wierzyłam,że coś takiego może spotkać mnie,niewinną,niegroźną osóbkę z Londynu.Oh,zapomniałam o określeniu miłośniczki męskich tyłków.Jak mogłam być tak nieodpowiedzialna?Jeśli kompletnie podsumujemy wszelkie minusy wczorajszego dnia stworzymy idealną listę podpunktów sugerujących wycofanie mnie z firmy.Potrzebuje pieniędzy,stanowiska i zajęcia,które zapełni moje puste,nudne życie.Dokończyłam swój lekki posiłek i podnosząc się do góry starannie umyłam żółtą miskę,w której minutę temu znajdowało się dziecinne danie.Cóż,Cookie Crisp to moje ulubione płatki,nie ważne jak wiele mam lat.Robiłam wszystko by przedłużyć obecność w domu,aczkolwiek nie mogłam pozwolić na spóźnienie,to jedynie pogorszyłoby moją sytuację.Załamana sięgnęłam do wysokiej,białej szafki,z której wyjęłam niewielką buteleczkę bez etykiety.Nigdy nie ryzykowałam.Nie chciałam by ktokolwiek wiedział o moich problemach zdrowotnych,szczególnie jeśli opierając się one na mojej psychice.Nie chce oceniać wszystkich ludzi jako jednej masy jednak gdy typowa jednostka dowie się o chorobie psychicznej uważa drugiego obywatela jako odmieńca,kogoś gorszego,niegodnego zaufania czy uwagi.Takie myślenie o ludzkości sprawiło iż stałam się bardzo zamknięta i samodzielna,oczywiście winie za to mych rodziców,którzy bestialsko wyrzucili mnie z domu skazując piętnastoletnią dziewczynę na spanie na ulicy,w metrze czy specjalnych domach dla bezdomnych.Nie jestem dumna z tego okresu w mym życiu.Tak w zasadzie...nie jestem dumna z siebie,nigdy nie byłam i nigdy nie będę.Uchyliłam wieko okrągłego opakowania i w skupieniu przeliczyłam duże tabletki.Pięć.Jedynie pięć małych kapsułek chroniących mnie przed całym złem drzemiącym w środku mego umysłu.Nie mam pieniędzy na kolejne opakowanie,leki są cholernie drogie,moje konto praktycznie czyste,a niedawno zdobyta posada wisi na włosku.Bóg zdecydowanie ułożył dla mnie plan.Szkoda,że ujął w nim zniszczenie mnie.Westchnęłam głośno i po krótkich przemyśleniach zrezygnowałam z przyjmowania dawki leków,muszę poradzić sobie bez nich.Niespokojnie udałam się do sypialni gdzie wsunęłam na siebie czarną,koronkową bieliznę,na którą zarzuciłam obcisłą sukienkę z efektownym wycięciem na plecach.Nie była wulgarna lecz elegancka i dziewczęca,nie chciałam wyglądać jak kobieta z recepcji,lecz z drugiej strony nie mogłam pozwolić sobie na totalnie luźny styl.Młoda kobieta z klasą,tak,to chyba najlepsze rozwiązanie.Postanowiłam nie myśleć o wczorajszej sytuacji,nie jestem w stanie cofnąć czasu i jestem zmuszana przyjąć konsekwencję mych działań oraz słów,nie ważne jak bardzo niezręcznie będzie podczas rozmowy z Panem Greyem.Wbiłam swe białe zęby w dolną wargę i wchodząc do łazienki ustawiłam swą sylwetkę przed niewielkim,okrągłym lustrem zawieszonym na jednej z wykafelkowanych ścian pomieszczenia.Moje mieszkanie nie było niczym specjalnym,jednak zdecydowanie wolałam to od zimnego bruku między starymi kamienicami.Wyciągnęłam z małej,czerwonej kosmetyczki podkład i nakładając go na swoją zmęczoną twarz zatuszowałam wszelkie niedoskonałości oraz charakterystyczne wory pojawiające się pod moimi oczami.Nieprzespane noce nie są dobre dla idealnego wyglądu.Dokończyłam swój makijaż różem,prostą kreską na powiekach,maskarą i delikatną pomadką podkreślającą pełny kształt mych ust.Jeśli paść to z klasą.Uśmiechnęłam się krzywo do swego odbicia i związując włosy w wysokiego kucyka na czubku głowy westchnęłam.Opuściłam łazienkę,zgarnęłam z łóżka swą czarną torebkę po czym wyszłam z mieszkania zamykając je dokładnie na klucz.Moje obcasy głośno odbiły się od śliskiej powierzchni schodów na korytarzu przez co skupiłam się jedynie na tym dźwięku.Na mieście jak zawsze panowały korki przez co moja podróż autobusem trwała o 10 minut dłużej.Nie ważne jak bardzo bałam się tego spotkania jazda z przepoconym tłumem była o wiele gorsza.Kiedy stanęłam przy czerwonym,zabudowanym przystankiem chłodny wiatr rozwiał moje związane włosy sprawiając,że kilka kosmyków podrażniło wrażliwą skórę na mym karku.Nerwowo zacisnęłam palce na rączkach czarnej,skórzanej torebki układając w głowie jakąkolwiek regułkę zawierającą przeproszenie,skruchę i szacunek wobec szefa.Każdy mały krok przybliżał mnie do tragedii,której nie mogłam uniknąć.Muszę odpowiedzieć za swoje złe zachowanie.Czuję się jak oskarżona idąca na salę sądową,pomimo braku kajdanek moje nadgarstki pieką i swędzą,tak jakby wiedziały,że wyrok wydany przez Pana Greya może być o wiele gorszy niż dwa lata spędzone w więzieniu.Mam wrażenie,że wszyscy patrzą się na mnie z pogardą,to cholernie stresujące i żenujące.Spojrzałam na wysoki ,szklany wieżowiec badając kilka czystych okien pnących się w górę.Kilku pracowników krzątało się po widocznych korytarzach wykonując pracę,którą zapewne mieli dokończyć wczoraj.Nagle mój wzrok zatrzymał się na dobrze zbudowanej,wysokiej postaci stojącej w garniturze.Nie musiałam widzieć go dokładnie by stwierdzić iż na mnie patrzy.Jego duże dłonie schowane były w kieszeniach szytych na miarę czarnych spodni,a włosy jak zwykle uniesione były w górę tworząc seksowny,tajemniczy nieład.Dlaczego mnie obserwuje?Co sprawiło,że pojawił się w pracy tak wcześnie?Poczułam jak moje nogi stają się miękkie utrudniając mi utrzymanie swego chudego ciała w odpowiedniej pozycji.Byłam stłumiona,przybita i wgnieciona w chodnik przez jego intensywne spojrzenie.Z pewnością przybył jedynie po to by podarować mi wymówienie.Najwidoczniej potrzebował kilku minut więcej by przygotować odpowiedni arkusz.Nie mogąc wytrzymać napięcia zmusiłam swoje ciało do ruchu znikając z jego pola widzenia co dało mi ogromną swobodę i spokój.Teraz hol korporacji był mniej ekstrawagancki i zachwycający,tysiące ludzi ubranych w te same stroje nie szokowało mnie.Ruszyłam prosto do windy ignorując znudzony wzrok recepcjonistki i ciekawskie spojrzenie sprzątaczek,które codziennie rano szorują czystą podłogę przy wejściu chcąc jedynie obserwować pracowników i obgadywać ich stroje.Cholernie płytkie.Stanęłam przed srebrnymi drzwiami nowoczesnej windy i naciskając okrągły,podświetlany guziczek wzywający urządzenie odsunęłam się o krok do tyłu.Nerwowo ścisnęłam usta obserwując niewielki ekranik umiejscowiony nad drzwiami.Czerwone cyferki opadały w dół aż w końcu głośny dzwoneczek oznajmił przybycie pojazdu.Drzwi rozsunęły się,a ja wraz z grupką nieznanych mi pracowników weszłam do środka.Nie miałam klaustrofobii,jednak przebywanie w tak małym prostopadłościanie z taką ilością ludzi było co najmniej...przytłaczające.Oparłam się plecami o zimną,srebrną ścianę urządzenia i obserwując smukłą sylwetkę blondynki starałam się uspokoić.Moje serce waliło jak szalone,a ja miałam wrażenie,że za chwilę padnę tu na zawał.Z każdym kolejnym piętrem tłum malał,aż w końcu zostałam w pomieszczeniu kompletnie sama,otulona własnymi problemami,zmartwieniami i przerażeniem.Tym razem korytarz prowadzący do mojego stanowiska wydawał się piekielnie krótki.Spojrzałam na duże drzwi jego gabinetu wstrzymując powietrze.Zrobię wszystko by utrzymać się od niego jak najdalej.Powolnie wsunęłam się na fotel przed jasnym,masywnym biurkiem,które kompletnie zakrywało moją sylwetkę.Czułam się z tym dobrze,cholernie dobrze.Ściągnęłam z ramion czarną,skórzaną kurtkę i odwieszając ją na oparcie siedzenia wyciągnęłam spod półki wszelkie papiery,które dzisiaj były moim głównym zajęciem.Muszę to wszystko skserować i roznieść do odpowiednich działów firmy,robota w "terenie",brzmi dobrze.Nie chcąc tracić czasu,tak na prawdę faktycznym powodem była chęć ucieczki spod jego gabinetu,poderwałam się do góry i wsuwając wszelkie kolorowe teczki pod pachę ruszyłam w stronę specjalnego pokoju gdzie znajdowało się ogromne urządzenie do kopiowania takich umów.Zadowolona zamknęłam za sobą  cienkie,szare drzwi i wypuściłam z ust ciężkie powietrze gromadzące się w moich płucach,tu czułam się o wiele bezpieczniej.Powolnie wykonywałam swoje obowiązki wsuwając kolejne zapisane kartki do specjalnej szufladki,głośny dźwięk drukowania wypełnił całą przestrzeń w okół mnie dając mi na moment zapomnieć o okropnym dudnieniu mego serca.Byłam poważnie zagubiona.Kiedy zebrałam wszelkie kopie,pogrupowałam je i wybiegając z pokoju zaczęłam dostarczać odpowiednie formularze do poszczególnych działów oraz osób.Moje nogi praktycznie płonęły,założenie szpilek nie było moją najlepszą decyzją.Jedynym dobrym osiągnięciem dzisiejszego dnia był fakt,że spędziłam dobre sześć godzin na własnej pracy,która nie obejmowała rozmowy,spotkania lub jakiegokolwiek kontaktu z Panem Greyem.Może Bóg jednak mnie kocha?


Justin's POV
Wsunąłem dłonie w kieszenie swych czarnych,niezwykle wygodnych spodni od garnituru,które elegancko pokrywały moje nogi.Bacznie obserwowałem nudny obraz żywego poranka za oknem przejeżdżając tęczówkami po każdej osobie o podobnej sylwetce,brązowych długich włosach lub charakterystycznie długich nogach.Czekałem na nią.Dochodziła siódma trzydzieści,wiedziałem,że zaraz ją ujrzę.Cóż,była osobą bardzo punktualną i oddaną pracy,z łatwością rozgryzłem jej zachowanie.Dojrzałem smukłą sylwetkę mej pracownicy niepewnie kroczącej po szerokim,szarym chodniku wyłożonym wzdłuż głównej ulicy Londynu,przy której znajdowała się cała korporacja.Jak zwykle wyglądała...zachwycająco.Dojrzałem w jej ruchu iż jest niepewna,cholernie zdenerwowana i przerażona .Oh Panno Hammilton,nie dostrzegłem w pani tych emocji wczoraj kiedy niebieskie oczy bezczelnie badały mój tyłek.Zaśmiałem się w duchu czując jak mój penis reaguje na jej widok.Cóż,była kurewsko seksowna.Wczorajsza sytuacja dała mi pewnego rodzaju znak,zieloną kartkę dającą mojemu umysłowi pozwolenie na wypuszczenie mej ciemnej strony.Cholernie niegrzecznej strony.Uśmiechnąłem się niegrzecznie widząc jak kobieta zatrzymuje się tuż przed wejściem i unosi wzrok do góry napotykając na swej drodze mą sylwetkę.Spięła się.Nie powinna bać się mojego widoku,zdecydowanie będziemy robili gorsze rzeczy niż głupie wpatrywanie się z dalekich odległości.Tak.Mam plan,a jego głównym założeniem jest zdobycie Kate i jej seksownego tyłka.Po powrocie do domu ponownie przejrzałem podanie rudej uległej,która wręcz błagała o wybranie jej jako mojej kolejnej partnerki,cóż nie okłamujmy się,wiele kobiet marzy o byciu moją własnością nie ważne jak okrutnie to brzmi.Patrzyłem na zdjęcia nieznajomej kobiety,a w głowie pojawiały się obrazu mokrego dekoltu mojej sekretarki.Wybór był krótki.Jednym telefonem przerwałem współpracę ze szkółką dla uległych dając sobie kompletną swobodę działania.Nie jestem człowiekiem prostym,moja natura jest niezwykle złożona i pokręcona.Nie potrafię podać powodu mojej fascynacji tego rodzaju seksem.Zawsze byłem ułożony,od najmłodszych lat kierują firmą ojca i uwielbiam fakt,że każdy,nawet najmniejszy pracownik jest zależny ode mnie.Możliwe,że przeniosłem pracę do łóżka,ale tak czuję się dobrze,jestem bezpieczny,oddalony od miłości i innych głupich uczuć towarzyszących durnym związkom,które opierając się na zaufaniu i przyzwyczajeniu.Nie chce tego.Podoba mi się układ seksu bez zobowiązań,potrzebuje ostrego pieprzenia,ale bez zbędnych dodatków jak słodkie słowa,kwiatki i inne gówna.Wiem,że ona ma jakieś słodkie tajemnice,nie musi ich wyjawiać,jedynie potrzebuje jej do zabawy.Speszona dziewczyna spuściła wzrok w dół po czym chwiejnym krokiem weszła do firmy zabierając mi cudowny widok.Powróciłem na swoje miejsce przy biurku i przejechałem palcami po gładkiej powierzchni biurka uśmiechając się cwaniacko.Muszę jedynie poczekać na odpowiednią chwilę,zbliżyć się do niej,może trochę poznać,a później uderzyć.Zdobycie celu nie może być cholernie trudne,dobra sytuacja i wszystko może pójść na prawdę gładko.W sposób jaki ta dziewczyna się porusza,mówi,oddycha,przeprasza...cholera na samą myśl czuje cudownej dreszcze,które oblewają dolną część mojego ciała sprawiając,że bokserki stają się ciaśniejsze.Nigdy nie miałem kobiety,która nie byłaby wyszkoloną uległą,uważałem,że odnalezienie dziewczyny z kursu jest o wiele łatwiejsze.Wyszkolone podwładne są przyzwyczajone do ostrego traktowania,kar,umów i rozkazywania,to umożliwia szybkie ustalenie ostatecznych warunków i możliwość zabawy godzinę po odebraniu zabawki.Okej,możecie uznać mnie za bezdusznego świra bez serca ale...nie,w zasadzie macie rację.Nie ważne jak oceniają mnie ludzie,moje mroczne,seksualne życie pozostaje w ukryciu.Głównym warunkiem umowy jest kompletna dyskrecja,to proste ponieważ,ani ja,ani moje uległe nie chcą chwalić się życiem łóżkowym z całym światem.Cóż,one mają wiele korzyści z bycia moją własnością i mam nadzieję,że Kate niebawem skorzysta z tych udogodnień.Ja zawsze mam to czego pragnę,a w tej chwili to ona jest moim jedynym pragnieniem.Spojrzałem na złoty zegarek owinięty na mym nadgarstku i uśmiechnąłem się.Dochodziła 12:30,pora lunchu.Przesunąłem palec na specjalny panel umiejscowiony po prawej stronie mebla,przy którym siedziałem.Powolnie wcisnąłem jeden z przycisków i przesuwając usta pod głośniczek odchrząknąłem.
-Kate proszę o stawienie się w moim gabinecie.-wiadomość była krótka,jednak wiem jak wielki niepokój wywołała w jej umyśla.Oh nie byłem na nią wściekły,a już na pewno nie myślałem o zwolnieniu dziewczyny.Nigdy nie odebrałbym sobie tak świetnego widoku.Dosłownie minutę później usłyszałem ciche pukanie do drzwi,a po mruknięciu cichego proszę jej postać wsunęła się do gabinetu.Skrycie pozwoliłem swoim oczom na krótką wycieczkę po jej ciele ponownie podziwiając jej seksowny,aczkolwiek elegancki strój,który momentalnie rozpalił moje zmysły.Dostrzegłem drżenie jej rąk i zaróżowione policzki,zdecydowanie była zdenerwowana.
-W czym mogę pomóc?-jej głos był cichy i niepewny,oh z pewnością będzie odważniejsza podczas krzyczenia mojego imienia gdy jej wszystkie mięśnie będą ściskały się w słodkim orgazmie.
-Jestem głodny.-odparłem spokojnie opierając się o wysokie,miękkie oparcie mego krzesła.Przesunąłem dłonie na swój krok splatając je w tym miejscu.Jej piersi wyglądały kurewsko idealnie.
-Oh-jęknęła słodko sprawiając,że kąciki mych ust uniosły się do góry.-Na co ma Pan ochotę?-na ciebie.-Chętnie skoczę do jakiegoś sklepu czy restauracji.-raczej chętnie wskoczysz do mojego łóżka,ewentualnie na mojego kutasa.Moje myśli szalały,nie mogłem się opanować,moja krew zaczęła dudnić w mych żyłach.
-Raczej myślałem nad zabraniem Pani do lunch,sądzę,że powinniśmy porozmawiać.-mruknąłem sprytnie,a po wyrazie jej twarzy stwierdziłem,że była co najmniej...zaskoczona?
-Mnie?-wydukała zbita z tropu splatając swe długie palce przed jej biodrami.Cóż,te palce z pewnością dobrze wyglądają na moim kutasie.
-Tak-podniosłem się do góry wsuwając na plecy szytą na miarę marynarkę.-Ma Pani coś przeciwko?-w duchu modliłem się by odpowiedź była zaprzeczeniem.Chce spożyć z nią przynajmniej jeden posiłek,jeśli będzie moja będę spożywał ją..codziennie.Zauważyłem jak nerwowo oblizuje usta,zły ruch Kate.
-Nie,oczywiście,że nie-jej głos drżał.Była słodko..przerażona.
-Więc zapraszam-ruszyłem do drzwi otwierając je przed nią i rękę wskazałem by ruszyła.Kiedy przeszła obok mnie specjalnie poruszyłem się tak by dotknęła swym bokiem mojego spragnionego ciała,jej słodki zapach dotarł do moich nozdrzy.Wanilia.Afrodyzjak.Oh Panno Hammilton.Dziewczyna założyła na swe ramiona skórzaną kurtkę po czym ruszyła do przodu pozwalając mi podziwiać swój słodki tyłeczek okryty cienkim materiałem obcisłej sukienki.Zdecydowanie wiedziała jak się ubierać.Co chwila rzucała mi niepewne spojrzenia.
-Jaką kuchnie Pani preferuje?-spytałem ciekawy wchodząc za nią do małej,prywatnej windy.Nienawidziłem ścisku jaki panował w tych publicznych dlatego wydzieliłem jedną dla siebie by uniknąć codziennego męczenia się z grupą nieznajomych,irytujących pracowników.Srebrne drzwi maszyny zasunęły się zamykając nas w małym,kwadratowym pomieszczeniu.Miałem ochotę przywrzeć ją do ściany,wpić się w jej słodkie,pełne usta i zerżnąć tu i teraz,jednak starałem się opanować.
-Nie przepadam jedynie za owocami morza-wyszeptała cichutko wlepiając wzrok w jasną podłogę pod nami.Nie wiedziałem,że zawstydzam ją tak bardzo.Kiwnąłem głową w geście zrozumienia po czym osadziłem swój wzrok na jej idealnym dekolcie.
-Jesteś zawstydzona.-stwierdziłem poważnie patrząc na nią z góry.Uwielbiałem drobne dziewczyny.
-Może trochę.-odparła nieśmiało odwracając swą głowę w drugą  stronę tak by przypadkiem nie napotkać się na moje oczy.Oh podczas obciągania mojego kutasa zdecydowanie będzie musiała na mnie patrzeć.
-Dlaczego?-byłem człowiekiem cholernie bezpośrednim,ale to zawsze było dobre.
-Jest Pan moim szefem,wczoraj zachowałam się kompletnie nieodpowiedzialnie i nieprofesjonalnie wchodząc do Pańskiego gabinetu bez jakiegokolwiek pytania.To było cholernie złe,dodajmy do tego mój głupi komentarz na temat Pańskiego tyłu.Wszystko zebrało się na napiętą sytuację między nami.-wydukała roztrzęsiona układając swe dłonie w obronnym geście,który w części zasłonił jej wspaniałe ciało.
-Ja nie wyczuwam jakiejś złej aury między mną a Panią.-kolejna sprytna odpowiedź wypłynęła z mych ust wpychając dziewczynę w jeszcze większe zakłopotanie.Oh muszę wydobyć z jej wnętrza to cudowne zwierze,jestem pewien,że skrywa nieco odważniejszą stronę.Między nami zawisła cisza,w której jedynie ja czułem się komfortowo.Głośny dzwoneczek windy oznajmił dotarcie do celu jakim w tym momencie był podziemny parkin mojej korporacji.Uwielbiam być bogatym właścicielem czegoś tak wielkiego,to ogromne wyróżnienie i szansa pokazania jak dobrym się jest.Jestem człowiekiem,który kocha samego siebie,nie zarzucam sobie niczego.Robię wszystko tak jak lubię,a w tym momencie lubię tyłek Kate.Uśmiechnąłem się w duchu i puszczając szczupłą kobietę przodem ruszyłem za jej szczupłym ciałem obserwując jak jej długie,seksowne nogi stawiają mocne kroki w przód.Ona nawet chodzi rewelacyjnie.Gestem wskazałem brunetce odpowiednie auto po czym  otworzyłem dla niej lśniące drzwi wpuszczając niewinną istotkę do wnętrza mego sportowego samochodu.Była widocznie zakłopotana lecz zachwycona.Jej mały tyłek opadł na skórzane siedzenie maszyny,a ja w odpowiedni rzuciłem jej słodki uśmiech trzaskając drzwiami.Teraz była już kompletnie moja.Szybko przebiegłem na drugą stronę auta i zajmując odpowiednie miejsce odpaliłem maszynę.Sprawnie wyjechałem ze specjalnego miejsca przeznaczonego jedynie dla mnie i opuszczając podziemny parking skierowałem się na główną drogę Londynu,która doprowadzi mnie do celi jakim jest włoska restauracja na skraju miasta.Kiedy Marie,moja gosposia wyjeżdża na wieś do rodziny wybieram się na gotowe,pyszne kolacje właśnie w tym lokalu,jest blisko mojego domu i właśnie to jest głównym powodem,dla którego zabieram tam Kate.Spojrzałem na szczupłą brunetkę siedzącą obok mnie i poprawiłem się na fotelu.Jej długie nogi były pięknie wyciągnięte pozwalając mi podziwiać aksamitną skórę dziewczyny aż nad kolano.
-Jaki rodzaj muzyki preferujesz?-utrzymywałem wzrok na szybie czasami uciekając tęczówkami w bok by móc podziwiać jej wspaniałe walory.Poprawiła swą sukienkę prostując się.
-Słucham tego co leci w radiu.-jej głos był słodko zachrypnięty,w pewnym sensie seksowny w innym niewinny.Kiwnąłem głową przesuwając dłoń po czarnym panelu auta gdzie napotkałem guzik radia i włączyłem go.Cicha,popowa muzyka wypełniła przestrzeń w okół nas relaksując dziewczynę i mnie,nie żebym był zdenerwowany.Mocno zacisnąłem swe wargi manewrując między pasami,autami i światłami,chciałem znaleźć się na miejscu jak najszybciej.Kobieta siedziała cicho,a ja szalałem na ulicach łamiąc kilka zasad.Wysoki,czerwony szyld restauracji Buongustaio dumnie stał na wysokim dachu białego,eleganckiego lokalu,pod którym zaparkowałem.Wysiadłem z auta,okrążyłem je i otworzyłem drzwi dla fenomenalnej kobiety,którą porwałem z firmy.Jej smukłe ciało stanęło przy moim dzięki czemu słodki zapach wanilii dotarł do mych nozdrzy drażniąc je i pobudzając.
-Więcej odwagi Panno Hammilton-bezczelnie jęknąłem do jej ucha podczas gdy pojedyncze włosy dziewczyny pogładziły mój policzek.Jej mięśnie napięły się.Oh zdecydowanie częściej będę wywoływał na niej reakcje tego typu.-Zapraszam do środka-dodałem po chwili wskazując dłonią na ogromne,okrągłe drzwi lokalu.Odebrałem rezerwację od wysokiego,młodego mężczyzny,który bezczelnie badał smukłe ciało mej sekretarki.Dotkniesz,zginiesz.Kiedy przechodziłem obok niego trąciłem go ramieniem,wysunąłem krzesło dla zdenerwowanej damy i czekając aż usiądzie dosunąłem ją do okrągłego blatu elegancko nakrytego stołu.Ja zająłem miejsce na przeciwko jej i wlepiłem swe głodne tęczówki w jej napiętą twarz.
-Nie czuję się Pani przy mnie dobrze?-uniosłem jedną brew do góry zwracając na siebie jej uwagę.Lśniące oczy dziewczyny znalazły się na moim ciele.
-To trochę krępująca sytuacja.-odparła dziwnie opanowana układając dłonie na kolanach okrytych obrusem.
-Wczoraj nie była Pani tak niewinna.Nie znam tchórza,który skomplementowałby mój tyłek-zażartowałem miękko chcąc rozluźnić napiętą sytuację między nami.Udało się,kąciki ust dziewczyny uniosły się do góry tworząc w jej policzkach słodkie dołeczki.
-Będzie mi Pan to wypominał?-pierwsza odważna wypowiedź oprócz tego,że mam kurewsko seksowny tyłe.Widzę potęp Panno Hammilton.
-Tak długo jak będzie się Pani uśmiechać na to wspomnienie-zachichotałem chłopięco totalnie odrzucając od siebie właściwe,dostojne zachowanie,które normalnie stosuje w firmie i życiu prywatnym.Tak jak mówiłem,nie jestem łatwy.
-Przepraszam za wczoraj.-jęknęła niewinnie wbijając swe białe ząbki w apetyczną,dolną wargę pokrytą jasnoróżową pomadką.Tak Skarbie,rób tak dalej jeśli chcesz być pieprzona na stole w restauracji przy wszystkich gościach.
-Nie jestem zły,zdarza się.Proponuje zapomnieć o dziwnej sytuacji dnia wczorajszego i skupić się na teraźniejszości-takie wyjście byłoby dla mnie idealne,czysta droga do niej,do jej ciała,ust,piersi i skrytej kobiecości.
-Dziękuje za kolejną szanse.-odezwała się szczęśliwie,a jej błękitne oczy zaczęły błyszczeć.-Więc dlaczego zabrał mnie Pan na lunch?-czułem,że to niewinne pytanie nie daje jej spokoju i widząc nadciągającego ku nam kelnera postanowiłem nakarmić jej ciekawość.
-Lubię poznawać moich pracowników,a szczególnie tak piękne kobiety jak ty.-osiągnąłem swój cel widząc jak blade policzki dziewczyny zachodzą różową barwą.Mówiłem prawdę,była fantastyczna i oszałamiająca.W tym momencie przy stoliku pojawił się odziany w garnitur mężczyzna trzymający przed sobą plik białych karteczek przeznaczony do notowania.
-Witam Państwa w naszej restauracji,chciałbym polecić danie dnia jakim są ostrygi w ostrym i kremowym sosie oraz zapiekany łosoś podawany z bukietem grillowanych warzyw.-typowa regułka wypłynęła z jego ust wciągając mnie w stan znudzenia.
-Poprosimy dobre białe wino,dokładniej mówię o tym-wskazałem w karcie dokładną nazwę alkoholu,który wybrałem.-Nie jesteśmy zdecydowani co do reszty zamówienia,dlatego aktualnie proszę Pana o odejście.-zawsze byłem bezpośredni w stosunkach do ludzi pracujących.Nie myślę,że jestem lepszy,ale nie sądzę by przesadna uprzejmość była odpowiednia.Dziewczyna zerkała na mnie niespokojnie przeglądając listę dań wypisanych na ozdobnych,kremowych kartach.
-Wybierz to na co masz ochotę,oczywiście to ja płacę.Jakim byłbym mężczyzną nie pokrywając kosztów kolacji,na którą zaprosiłem kobietę.-zaśmiałem się cicho wiedząc co zamówię.Oparłem łokcie na stole osadzając głowę na dłoni i głaszcząc palcem swą brodę przyglądałem się jej.Jej szyja jest kurewsko...apetyczna.
-Jestem Pańskim pracownikiem.-zauważyła spokojnie odkładając kartę na stół.
-To nie znaczy,że nie mogę zabrać Pani na lunch-odparłem opanowany nie zabierając z niej oczu.
-Nie wiem o czym z Panem rozmawiać,to trudna sytuacja-z jej słodkich ust uciekł niewinny chichot spowodowany nadmiernym zdenerwowaniem.
-Rozluźnij się-poleciłem jej na moment zwracając uwagę na dostarczającego wino kelnera.Skosztowałem napoju i akceptując jego smak poprosiłem o dokładne rozlanie go po kieliszkach.Od razu zamówiliśmy nasze dania.
-To nie jest łatwe-szepnęła mocząc swe usta w białej,chłodnej cieczy.
-Uważasz tak,ponieważ nie pozwalasz swemu umysłowi odpocząć-zauważyłem sprytnie przesuwając kciukiem po brodzie.Westchnęła.-chce cie lepiej poznać-dodałem spokojnie.
-Nie jestem osobą godną uwagi-odgarnęła kosmyk włosów do tyłu.
-A moją uwagę jednak zwróciłaś,już pierwszego dnia.-uśmiechnąłem się perliście wprawiając ją w stan zakłopotania.
-Nie jest Pan za stary na takie uwagi?-mruknęła widocznie zła.
-Mam dziewiętnaście lat-jęknąłem unosząc dłonie w obronnym geście.Wyglądała na zdziwioną,ale zadowoloną.Zdecydowanie jej pragnąłem.
-Przepraszam,-znowu zmęczyła zębami swą wargę.-Ma Pan własną firmę i myślałam..-zaczęła się jąkać.
-Nie szkodzi-przerwałem jej rozbawiony.-Są jeszcze jakieś rzeczy jakie o mnie myślisz?-uniosłem brew do góry i w tym momencie przed nami pojawiły się ciepłe,pachnące dania.Postanowiłem skupić się bardziej na niej niż na jedzeniu,liczę na inny posiłek dzisiejszego dnia.
-Smacznego-szepnęła tak cicho bym mógł ledwo usłyszeć jej wypowiedź.Skinąłem głową biorąc do dłoni sztućce i wbijając widelec w dorodnego steka rozkroiłem go.Kątem oka obserwowałem jak dziewczyna je,nawet to robiła wspaniale.
-Od dawna mieszkasz w Londynie?-spytałem ciekawy zerkając na nią.
-Parę lat-nie lubiłem krótkich odpowiedzi.
-Wcześniej przebywałaś gdzieś indziej?-zmarszczyłem brwi.
-Tak.-westchnęła.
-Nie lubisz ze mną rozmawiać?-urażony splotłem palce przed ustami.
-To nie to.Uważam,że jest Pan szalenie ciekawski.-burknęła odsuwając od siebie w pół opróżniony talerz.
-To cię przeraża?Dziwi cię,że chce znać twoją historie?-wypuściłem z ust gorące spojrzenie obserwując jak jej dłonie poruszają się na smukłym kieliszku.Oh kurwa,te palce będą walić mojego kutasa,dostane tego.
-Nie wiem-niewinnie wzruszyła ramionami.
-Nie bój się mnie,przecież cię nie zgwałcę czy coś-zaśmiałem się młodzieńczo.W zasadzie..czemu nie.
-To oczywiste skoro jest Pan gejem.-spojrzała prosto w moje oczy,a moje serce stanęło,dosłownie zamarłem.Minęła sekunda by moja twarz rozjaśniła się uśmiechem.
-Jestem kim?-prychnąłem widocznie rozbawiony jej stwierdzeniem.Znam swoją wartość,nie będę się obrażał.Dziewczyna spięła się,wyprostowała i wlepiła wzrok w swoje dłonie.-Dlaczego myślisz,że lubię chłopców?-nie mogłem stać się poważnym.
-Po prostu tak mówią..-wymamrotała nerwowo opuszczając ciało w dół.
-A ty wierzysz plotkom?-przesunąłem nogę pod stołem tak,że dotknąłem butem jej kostki.Poruszyła się zaskoczona nowym dotykiem.
-Nie-wydukała ciężko oddychając.Zdecydowanie będzie tak dyszeć gdy będę ostro pieprzył jej małą,słodką cipkę.-Po prostu nikt nie widział nigdy Pana z kobietą..-na mój gust ona własnie dostaje zawału na moich oczach.
-Wiesz dlaczego nie widziałaś żadnego mojego zdjęcia z Panią?-pokręciła głową.-Ponieważ nie pokazuje się z nimi aczkolwiek moje partnerki podlegają bardzo wybrednej ocenie.-dodałem łagodnie przejeżdżając palcem po boku szklanego kieliszka.Sytuacja między nami stała się bardziej napięta aczkolwiek ja czułem,że jestem na wygranej pozycji.
-Panie Grey-kurwa jak ona to pięknie mówi.-ja nie chciałam Pana urazić,na prawdę to kolejny raz kiedy nie panuje nad sobą-była bliska płaczu.
-Wiesz jestem wybredny co do kobiet i aktualnie jedynie jedna z nich jest w stanie mnie zaciekawić.-kontynuowałem trudny temat wpędzając ją w zakłopotanie.Oh witaj w cudownym wirze Kate.
-Nie,niech mi Pan tego nie mó..
-I tą kobietą jesteś ty.-przerwałem jej uśmiechając się niezwykle seksownie.Przestała oddychać.Widziałem jak jej klatka piersiowa przestała się ruszać,jak jej błękitne oczy wypalają ogromną dziurę w mojej twarzy,która teraz rozświetlona była zadowoleniem.Oh uwielbiam te jej czerwone policzki.Mocniej uderzyłem butem w skórę na jej kostce.Podskoczyła do góry.
-Odezwij się-szepnąłem spokojnie czując,że maleńki płomyk z fioletowej świecy przed nami sprawia,że jest nam jedynie goręcej.
-To miłe..-wydyszała ciężko załamując swe ramiona przez co stała się jeszcze mniejsza.
-Cholernie miłe-zaśmiałem się miękko.-spytaj mnie o coś,przestań się bać.Wiem,że na pewno jesteś czegoś ciekawa-zagryzłem wargę obserwując jak parę kosmyków jej brązowych włosów znika za średniej wielkości dekoltem kobiety.
-Nie chce być niemiła-jęknęła nerwowo drapiąc swój łokieć,nasze dania już dawno wystygły,ale czułem,że cała ta sytuacja zmierza w dobrym kierunku.
-Nie będziesz-pokręciłem głową dopijając ostatnie dwa łyki wina.Obserwowałem jak jej pełne usta mocno zaciskają się tworząc cienką linię.Jest taka...niewinna.
-Zawsze zastanawiałam się jak wygląda dom tak bogatego człowieka jak Pan.-odgarnęła włosy do tyłu kompletnie ignorując jedzenie leżące przed nią.-Nie jestem nienormalna czy coś,po prostu niby nie byłam osobą szczególnie zamożną i to mnie ciekawiło.-wytłumaczyła się nerwowo obdarzając mnie swoim spojrzeniem.Uśmiechnąłem się w duchu.Masz dziś szczęście Grey.
-Mógłbym dokładnie opisać ci każde pomieszczenie,ale sądzę,że zabranie cię tam będzie o wiele lepsze.-pozwoliłem kącikom ust unieść się delikatnie ku górze.Ponownie przestała oddychać.
-Panie Grey-na prawdę lubię słyszeć to określenie z jej ponętnych ust.-nie jestem pewna czy wycieczka do domu swojego szefa jest najlepszym pomysłem.-nerwowo złożyła fioletową,zdobioną serwetkę,która wcześniej leżała obok talerza kobiety.Była cholernie zdenerwowana.
-Dlaczego?-zmarszczyłem brwi.
-Jeśli jakiś pracownik mnie zobaczy..
-Zapewniam,że żaden z nich nie zna mojego adresu.-przesunąłem palcami po śnieżnobiałym obrusie pod moimi dłońmi.
-Mieszka Pan na odludziu?Nie sądzę.Nie chce mieć problemów.-burknęła poważnie męcząc skrawek materiału,który dostał się w jej ręce.
-Będziesz je miała jeśli się nie zgodzisz.-odparłem sprytnie odchylając się do tyłu tak by moje plecy swobodnie oparły się o miękkie oparcie krzesła,na którym siedziałem.Jej różowe usta rozchyliły się w geście zdziwienia.Uwielbiam zaskakiwać kobiety,szczególnie te seksowne.
-To jakiś żart?-prychnęła zdenerwowana rozglądając się dookoła tak jakby szukała kogoś kto mógłby nas obserwować.Zachichotałem.
-Nie-pokręciłem pewnie głową.-Kate-zwróciłem się do niej po imieniu przez co momentalnie jej tęczówki wylądowały na mojej twarzy.-Chcesz zobaczyć jak wygląda dom człowieka zamożnego,to nic złego,że cię tam zabiorę.Nikt nas nie zobaczy,poza tym nawet jeśli jakiś pracownik dostrzegłby nas razem nie miałby odwagi powiedzieć ci czegoś niemiłego.-uśmiechnąłem się dumnie,a kobieta głośno przełknęła ślinę.Jak sądzę analizowała moje słowa bijąc się z własnymi myślami.
-Niech będzie.-burknęła cicho spuszczając głowę w dół.Zielona kartka.Jednym ruchem wezwałem kelnera prosząc go o rachunek,chciałem mieć ją u siebie jak najszybciej.Zostawiłem odpowiednią ilość gotówki na blacie i podrywając się do góry podszedłem do dziewczyny odsuwając jej krzesło i czekając aż podniesie się do góry.Kiedy to zrobiła delikatnie owinąłem palce w okół jej nadgarstka i ruszając w stronę drzwi wyprowadziłem ją z lokalu.Czułem jak jej mięśnie napierają się nerwowo przez mój dotyk.Oh Skarbie przyzwyczaisz się do niego.Pilotem otworzyłem swe sportowe auto i odchylając dla niej drzwi obserwowałem jak spokojnie zajmuje miękki,czarny fotel pasażera.Szybko zająłem swoje miejsce i odpalając maszynę opuściłem parking restauracji.
-Na prawdę powinnaś się zrelaksować.-mruknąłem spokojnie trzymając dłonie na pokrytej drogą skórą kierownicy.Droga do mojego domu była krótka,ale chciałem nawiązać z nią bliższy kontakt.
-To nie jest łatwe gdy jadę ze swoim szefem do jego ogromnej willi.-mruknęła bezczelnie,a ja zagryzłem wargę.
-Możesz przestać myśleć o mnie jako o swoim dyrektorze.-zaproponowałem miło,to zmniejszyłoby napięcie między nami.
-Postaram się.-szepnęła cicho,a jej słodki głos uderzył we mnie pobudzając każdą komórkę.Oh ma na mnie dziwny wpływ.
-Nazwałaś mnie gejem,a ja wciąż mnie zwolniłem się z pracy-przypomniałem rozbawiony.
-Chryste będziesz mi to wypominał?-zaśmiała się głośno spoglądając na mnie z boku.Odważyła się na zwrócenie się do mnie omijając "proszę Pana".Szczebel wyżej.
-Tak.-kiwnąłem głową skręcając w kolejną,wąską uliczkę otoczoną licznymi blokami.
-Nie wróżę dobrej atmosfery między nami.-zażartowała miękko,a ja rozkoszowałem się cudowną barwą jej głosu.Z pewnością jej jęki są..niebiańskie.Pokręciłem rozbawiony głową przyspieszając.Reszta drogi do domu trwałą jakieś pięć minut.Kiedy zaparkowałem na swej posiadłości zgasiłem auto i spojrzałem na nią.Była..zaskoczona?
-Wszystko okej?-spytałem spokojnie wyciągając srebrne kluczyki z niewielkiej stacyjki usytuowanej po prawej stronie kierownicy.
-Masz kota?-jej pytanie kompletnie zbiło mnie z tropu przez co zmarszczyłem brwi.
-Tak-odparłem niepewnie przekręcając ciało w jej stronę.
-Byłam tu kiedyś.Znalazłam twojego zwierzaka na ulicy,sprawdziłam obrożę i to ona doprowadziła mnie pod twoją willę.Chryste,masz na prawdę piękny dom-wymamrotała spokojnie obserwując budowle zza ciemnych szyb auta.Ona tu była?
-Dlaczego nie zadzwoniłaś domofonem?Zdecydowanie odwdzięczyłbym się za dostarczenie Tutsa.-jęknąłem.Mogłem poznać ją wcześniej..-Jednak skoro tego nie zrobiłaś dam ci jakąś nagrodę dzisiaj.-dokończyłem radośnie otwierając drzwi i wychodząc na świeże powietrze okrążyłem auto.Odczekałem aż kobieta także opuści samochód po czym zamknąłem go i gestem wskazałem by ruszyła przodem w stronę drzwi.Bezczelnie obserwowałem jak jej biodra swobodnie kołyszą się z lewej strony na prawą,to jedynie pobudziło me zmysły.Dziewczyna niepewnie zatrzymała się przed ozdobnym,wysokim wnętrzem,a ja wyprzedzając ją wyciągnąłem z głębokich kieszeni klucze,dzięki którym odbezpieczyłem zamki i zaprosiłem brunetkę do wnętrza.Teraz jest moja.Zachwycony trzasnąłem drzwiami i odszukując na gładkiej ścianie włącznik rozświetliłem pomieszczenie poprzez zapalenie wszystkich żarówek.
-Witam w rezydencji Greya-uśmiechnąłem się dumnie i podchodząc do zachwyconej kobiety delikatnie ściągnąłem jej płaszcz by sekundę później zawiesić go na specjalnym,czarnym wieszaku ustawionym po lewej stronie od wejścia.
-Dziękuje-wdzięcznie kiwnęła głową rozglądając się dookoła i badając każdy szczegół pierwszego pomieszczenia.
-Masz ochotę na coś do picia lub jedzenia?-zaproponowałem szarmancko pozbywając się z pleców swej niewygodnej marynarki.Moje ubrania zawsze szyto na miarę,ale jeśli chodzisz w tym cały dzień możesz mieć dość nawet najlepszego materiału.
-Nie jestem już głodna,kolacja zaspokoiła moje pragnienia.-Nie Panno Hammilton,to ja zadowolę Pani pragnienia.
-Rozgość się,przyniosę nam coś do picia.-oznajmiłem zadowolony i nie uzyskując żadnej odpowiedzi zostawiłem dziewczynę w przestronnym salonie.Powolnym krokiem pokonałem cały korytarz i wchodząc do kuchni wyjąłem z wysokiej szafki dwa kieliszki,które starannie ustawiłem na jasnym blacie przede mną.Następnie odnalazłem dobre,białe wino i rozlewając ciecz do drogocennego szkła uśmiechnąłem się.Nie chce jej upić,nawet jeśli takie rozwiązanie byłoby dla mnie korzystne,pragnę jedynie ukoić jej zmysły i rozluźnić atmosferę między nami.Musi być gotowa na to co zobaczy.Nerwowo oblizałem swe rozgrzane wargi i chwytając oba kieliszki powróciłem do niej.Szczupła sylwetka brunetki wciąż stała w miejscu,w którym ją pozostawiłem zaś błękitne oczy dziewczyny badały obrazy na ścianach.Podałem jej napój.
-Lubi Pan sztukę?-spytała zaintrygowana i wykonując parę niewinnych kroków podeszła do wysokiego,barwnego dzieła zawieszonego tuż obok szerokich drewnianych schodów prowadzących na górne piętro mego domu.To właśnie tam skrywam największe tajemnice.Dostrzegłem jak jej wargi niewinnie zatapiają się w białej cieczy wypełniającej szklany kieliszek i poruszyłem się.Zdecydowanie chce ją pocałować.
-Tak,nie jestem artystą,lecz uwielbiam podziwiać pracę innych.To inspiruje i uspokaja.-odparłem spokojnie odpinając górny guzik swej śnieżnobiałej koszuli.Kiedyś obiecałem sobie,że nie zaproszę normalnej dziewczyny do domu,znam swoją osobowość i czarną stronę,która teraz powraca do życia.Zaproszenie jej tutaj nie było zbyt mądre,ale wiedziałem,że jest mądrą dziewczynką,zdecydowanie wie,że lunch z szefem nie jest niczym normalnym.Nie wspomnę o wycieczce do jego domu.
-To jest na prawdę piękne.-stwierdziła,a ja zauważyłem,że przemieściła się do kolejnego obrazu podziwiając barwne kreski włoskiego malarza.Pewnie ruszyłem w jej stronę i ustawiając swe ciało tuż przy jej plecach nachyliłem się nad jej uchem.
-Ty jesteś na prawdę piękna.-szepnąłem szczerze dmuchając swym gorącym oddechem na jej osłoniętą włosami szyję.Pachniała tak dobrze.Poczułem jak jej ciało napina się i sztywnieje,przestała oddychać.Czułem,że mam na nią wpływ i to było kurewsko dobre w tej sytuacji.Jej chude palce mocniej ścisnęły cienką nóżkę kieliszka.Niewinnie uniosłem dłoń do góry i przesuwając opuszkami po jej skórze odgarnąłem część jej włosów na plecy odsłaniając skryty kawałek ciała swym ustom.Uśmiechnąłem się niewinnie osadzając wargi tuż pod jej uchem.Usłyszałem jak nerwowo wciąga powietrze.
-A ten obraz?Pochodzi z Hiszpanii?-jej nagłe słowa i ruch wytrąciły mnie z poprawnego myślenia,a kiedy jej sylwetka uciekła ode mnie jęknąłem niezadowolony.Widziałem jak zdenerwowana jest,jednak fakt,że nie uderzyła mnie,ani nie nakrzyczała za moje czyny upewnił mnie w tym,że ona chce czegoś więcej.Uparty podążyłem za nią przyjmując tę samą pozycję co minutę temu.
-Może-moje wargi ponownie opadły na jej ciało drażniąc swą miękkością aksamitną skórę dziewczyny.Cholera,jest taka delikatna,podobno do drogocennej porcelany.Brunetka ponownie zastygła.Osadziłem dłonie na jej bokach i powolnie zjechałem nimi w dół badając materiał cienkiej koszuli pokrywającej jej ciało.Zatrzymałem się na biodrach mocno dociskając je do siebie przez co cała sylwetka Kate obiła się o moją.Jęknęła.
-Panie Grey nie sądzę by takie zachowanie było właściwe dla..-zaczęła próbując być kompletnie władcza i pewna swych słów,ale czułem jak mięknie pod moim dotykiem.Wystarczy przebić cienką barierę wstydu i zahamowań.
-Shh-sprytnie przesunąłem palcami po jej ręce i docierając do jej dłoni zabrałem kieliszek z napojem dziewczyny odstawiając go na smukłą komodę po naszej prawej stronie.-Na prawdę,podobasz mi się.-jęknąłem w jej słodką skórę i ignorując wszelkie zasady,które obowiązywały mnie jako szefa odwróciłem ja w swoją stronę i przyparłem do zimnej ściany stając na prawdę blisko jej chudego,lekko roztrzęsionego ciała.
-Boisz się mnie?-szepnąłem ciekawy uderzając swym oddechem w jej pełne,różowe wargi.
-Nie-jej głos drżał przez co nie byłem przekonany co do szczerości jej słów.Błękitne tęczówki niepewnie badały moją twarz przejeżdżając od mych oczu przez nos,aż do warg,które teraz zdecydowanie chciały jej dotknąć.Plecy kobiety opierały się o zimną ścianę za nią zaś jej biodra były wysunięte do przodu tak,że dotknęły mego ciała.Warknąłem.
-Więc czemu drżysz?-jęknąłem niewinnie sunąc dłońmi w dół.Chciałem poczuć każdy milimetr jej wspaniałego ciała.Przesunąłem swój nos wzdłuż linii jej napiętej szczęki i wypuściłam z ust głośne mruknięcie gdy moje wargi otarły się o jej rozgrzany policzek.Nie mogłem się powstrzymać,ciemna stronę przejęła kontrolę i teraz przestałem być jej szefem.-Tak cholernie cię pragnę-mocniej naparłem na nią swym ciałem ,nie chcąc tracić cennego czasu odchyliłem głowę do tyłu i zerkając w jej niebiańskie oczy wpiłem się w różowe,pełne usta dziewczyny.Oh jakie miękkie..Poczułem jak jej dłonie panicznie chwytają moje nadgarstki.Na początku nie chciała zrobić nic,jednak po chwili przełamała się i stając na palcach odwzajemniła pocałunek.O tak Skarbie,bądź grzeczną dziewczynką.Kąciki moich ust niewinnie uniosły się do góry,jednak chcąc czerpać z tej chwili jak najwięcej opuściłem je w dół.Byłem kurewsko odważny dlatego przeniosłem swą prawą dłoń na jej pośladek po czym ścisnąłem go mocno.Oh cholera,miałem rację do jej tyłka,jest idealny.Wargi dziewczyny odruchowo rozchyliły się wypuszczając z jej gardła słodki pomruk,a ja  wykorzystując dogodny moment wsunąłem swój język do jej ust.Wolna dłoń kobiety opadła na mój okryty cienką koszulą biceps,robiła się odważna,to z pewnością pomoże mi w dobraniu się do jej cipki.Pocałunek z Kate był czymś..wyjątkowym,nigdy nie byłem tak spragniony jak w tej chwili.Moje palce swobodnie ugniatały słodki tyłek dziewczyny dzięki czemu z jej gardła wydobywały się niewinnie pomruki,oh ciekawe czy podczas pieprzenia też będzie taka..cichutka.Zaśmiałem się w duchu wiedząc,że przy seksie ze mną nie można być cichym i przesunąłem lewą dłoń w dół opuszczając jej biodro i badając nowy teren,który jeszcze zakryty był przez ciemną spódnicę,która idealnie ukazywała jej kształty.Nie mogłem się powstrzymać,uh nawet nie chciałem tego zrobić,dlatego kiedy moje opuszki dotarły do zwieńczenia dolnej części garderoby bezczelnie wsunąłem je pod miękki materiał kreacji pozwalając swoim receptorom poczuć jej cudowną skórę w tak zakrytym miejscu.Moje płuca płonęły z potrzeby dostawy powietrza,ale nie mogłem oderwać się od jej apetycznych ust,które teraz poruszały się razem z moimi w szybkim,gorącym tańcu.Zdecydowanie podciągnąłem jej spódnicę do góry napierając swym gotowym członkiem na jej centrum.Spięła się wypuszczając z ust jęk.
-Chce cię pieprzyć.-warknąłem seksownie odczepiając swe wargi na kilka sekund,podczas których starałem się uspokoić swój oddech i zmysły,które teraz..szalały.Chryste,co ta dziewczyna ze mną robi?Zastygła w miejscu,a jej chude paluszki zsunęły się z mojej skóry.
-Justin,nie,to nie tak jak myślisz-jej głos ponownie drżał przez co zdziwiony zmarszczyłem brwi tworząc z nich jedną linię.
-Kochanie nie bój się,nikt oprócz nas nie dowie się o słodkim skoku w bok.-jęknąłem kojąco docierając dłonią na jej nagie uda.
-Nie mogę tego zrobić-ułożyła dłonie na mej klatce piersiowej chcąc odepchnąć mnie od siebie.Nie pozwoliłem na to.
-Czemu?-warknąłem lekko wściekły jej nagłą zmianą,będę ją pieprzył,nie ważne czy tego chce czy nie.
-Bo jestem dziewicą!-pisnęła przestraszona,a ja zamarłem.Oh kurwa.


~*~
Hej.
Na początku chciałabym powiedzieć,że ten rozdział  miał wyglądać inaczej,miałam napisać wiecej,ale poddałam się.
Nie daje już rady.
Wiem,że bardzo Was rozczarowałam,ale mam duży problem.Nie wyrabiam się.Prowadzę dwa blogi,kiedy napisze jeden od razu musze brać się za drugi,to nie jest łatwe,ja potrzebuje czasu.Myślę nad zrezygnowaniem z jednego.
Miłego czytania
Proszę o komentarze.



sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział Drugi "The sexiest male ass I've ever seen"

Kate's POV:
-Jasna cholera- wymamrotałam pod nosem, niezwłocznie schylając, by móc zebrać rozproszone papiery. Będąc na klęczka, składałam porozrzucane materiały, modląc się ,aby nikt w tej chwili nie wtargnął do gabinetu a zwłaszcza nie Pan Grey. Rozejrzałam się dookoła, upewniając się, czy oby na pewno zebrałam wszystkie arkusze.
-Oh i tu cię mam-zaśmiałam się słodko, wchodząc pod biurko i usiłując wydostać kartkę papieru,która wślizgnęła się pod nóżkę mebla. Nieoczekiwanie poczułam lekki podmuch wiatru, który przemknął przez moją sylwetkę, powodując tym samym gęsią skórę. Cholera. Zaskoczona zmarszczyłam brwi i powolnie zaczęłam cofać się,by móc ostatecznie wyjść z pod miejsca do pracy. Przeciąg w pokoju nie był wymysłem posiadanej przeze mnie wybujałej wyobraźni, to rzeczywiste zjawisko. Przełykając nerwowo ślinę, poczułam jak rąbki sukienki noszonej przeze mnie brną ku górze. Natychmiastowo interweniując, obciągnęłam końce swojej kreacji w dół.
-Panno Hammilton- szorstki, ochrypnięty głos dobiegł do moich uszu, wywołując nieprzyjemne prądy, które w zaledwie parę sekund obrały sobie kurs, obiegając całe moje ciało. Uczucie, iż moje policzki z niewiadomej przyczyny zaczynają nabierać koloru purpury nie dodawało mi choć garstki otuchy, a wręcz przeciwnie - onieśmielało mnie. Ton głosu mężczyzny o kasztanowych włosach sprawiał wrażenie zdenerwowanego oraz lekko zachwianego, co było zaskakującą rzeczą, gdyż Pan Grey był człowiekiem zasadniczym oraz zdecydowanym, twardo stąpającym po ziemi.
-Czy nie uważasz, że powinnaś wstać?- zapytał poważnie, zachowując przy tym kamienny wyraz twarzy, a następnie wsunął swoje dłonie do kieszeni czarnych spodni garnituru sprawiających wygląd odzieży wykonanej z solidnego, najznakomitszego tworzywa. W momencie kiedy wypowiedziane przez brązowookiego mężczyznę słowa opuściły jego pulchne wargi, zdałam sobie sprawę, iż wciąż tkwię w tej samej pozycji, w której znajdowałam się kilka minut temu. Kate, ty idiotko. Nerwowo wbijając ostre paznokcie w swój nadgarstek, mozolnym ruchem podniosłam się do pozycji pionowej, głośno przełykając ślinę.
-Niech Pan mi wybaczy- wymamrotałam oficjalnym tonem, ujmując stos tym razem równo poukładanych kartek oraz ruszając z gracją w kierunku Pana Grey'a
- Mam zanieść te dokumenty do Pana gabinetu?- zapytałam niepewnie, natychmiastowo karcąc siebie za tak niedorzeczne pytanie. Kurwa, Kate myśl trochę. Młody mężczyzna milcząc jedynie wskazał na drzwi, zaś ja spuściłam swoją czerwoną od zażenowania twarz w dół. Idąc na chwiejących się nogach, poczułam jak w momencie tracę równowagę, a po chwili upadam na kolana, rozsypując idealnie złożone papiery.
-O mój Boże, tak strasznie przepraszam- wymamrotałam spanikowana, w pośpiechu zbierając wszelkie dokumenty. Nieumyślnie podniosłam wzrok do góry, napotykając na swojej drodze spojrzenie Pana Grey'a. Wzrok szatyna dosłownie wypalał dziurę w mojej sylwetce, która klęczała naprzeciw niego. Gdyby w chwili obecnej jakakolwiek osoba wstąpiła do tego pomieszczenia, widząc nas w takiej pozycji, mogłaby sądzić, iż mam zamiar obciągnąć mojemu szefowi. Jezu nie. Nic z tych rzeczy. Składając wszystkie arkusze, kątem oka dostrzegłam jak Pan Grey co chwila gorączkowo poprawia spodnie, które w tym momencie posiadały odbiegające od normy ułożenie. Kate do kurwy nędzy skończ na niego spoglądać i zacznij skupiać się na złożeniu tych jebanych papierów. Spuszczając wzrok, straciłam idealny widok na ciało szatyna oraz jego napiętą, seksowną szczękę.
-Praca- mój mózg w błyskawicznym tempie przywołał mnie do porządku oraz zmusił do wykonania przydzielonych mi obowiązków.
-Naprawdę przepraszam Panie Grey- wyszeptałam pokornie, ujmując w dłoń ostatnie pismo oraz kładąc je na ułożonym przeze mnie stosiku dokumentów.
-Niech Pani się pośpieszy, Panno Hammilton. Mam duże opóźnienie- niesamowicie przystojny mężczyzna wypuścił z ust wyraźne warknięcie, po czym napięcie odwrócił się,znikając za drzwiami mojej pracowni. Zrezygnowana wyprostowałam swoje ciało,ruszając do gabinetu Pana Grey'a. Pukając do eleganckich drzwi prowadzących do obszernego pomieszczenia, w którym obecnie przebywał mój szef, usłyszałam cichą odpowiedź, pozwalającą wejść mi do środka. Wzięłam gwałtowny wdech,a następnie pchnęłam wrota i wkroczyłam na próg pokoju mojego pracodawcy.

Justin's POV:
Trwając w osłupieniu, szybkim krokiem podążałem w stronę mojego pokaźnych rozmiarów gabinetu. Jasna cholera. Czując jak mój penis rośnie z sekundy na sekundę, natychmiastowo poprawiłem ułożenie swoich spodni. Wpadając do mojej pracowni, momentalnie ruszyłem w kierunku fotela ze skórzanym obiciem, gwałtownie na niego opadając oraz wypuszczając z ust warknięcie wywołane nadmierną frustracją i podnieceniem. Ta kobieta sprowadzi mnie na drogę ku własnej destrukcji. Już w pierwszej chwili, gdy ujrzałem wypięty ku mnie zgrabny tyłek Kate Hammilton , doszczętnie postradałem rozum. Grey, musisz zaprzestać myślenia kutasem a zacząć myśleć mózgiem. Wydobywając z pomiędzy warg ciche syknięcie spowodowane pieprzoną bezradnością, nerwowo pociągnąłem za końcówki swoich kasztanowych, miękkich włosów. Od momentu kiedy to zatrudniłem Kate Hammilton w należącej do mnie korporacji ,myśli dotyczące jak najszybszego zaspokojenia w postaci seksu bezustannie potęgowały się. Chryste. Dłużej nie wytrzymam. Sytuacja, w której brunetka padła przed moją sylwetką na kolana, tylko wzmogła pieprzony popęd seksualny drzemiący w mojej osobie. Ta kobieta obudziła bestię.
-Musisz ponieść karę-warknąłem władczo, ściskając lekko zaróżowione policzki Kate. Niebieskooka zwilżyła swoim mokrym, gorącym językiem spierzchnięte wargi, zaś po chwili wykonała krótkie skinięcie, padając na czworaka i unosząc głowę ku górze. Kąciki moich warg nieznacznie uniosły się, wyginając usta w zadziornym uśmiechu. Wytresowana, seksowna, całkowicie oddana, uległa i wyłącznie moja. Skierowałem swoją sylwetkę do salonu,a następnie siadając na skórzanym fotelu,poklepałem nogi.
-Chodź tutaj-powiedziałem istotnie, aczkolwiek łagodnie. Wyciągając skórzany pas z wąskich szlufek dżinsów, skupiłem całą swoją uwagę na raczkującej w moim kierunku dziewczynie, która po chwili niepewnie uklękła po mojej prawej. Bezsłownie łapiąc jej nagie ciało , przewiesiłem niebieskooką przez swoje kolano. Jędrne, kremowe pośladki dziewczyny zostały uniesione do góry, w wyniku czego posiadałem idealny dostęp do brunetki. Nie dostrzegałem twarzy kobiety, jednakże śmiało mogę stwierdzić, iż odczuwała lęk przed tym, co miało się wydarzyć.
-Odpręż się, przyda ci się chwila relaksu zanim poczujesz ból-stwierdziłem spokojnie, głaszcząc opuszkami palców bladą skórę jej tyłeczka. Kate z czasem coraz bardziej zaczęła odreagowywać na mój dotyk. Biorąc w dłoń pas wykonany z brązowej skóry, jeszcze przez ułamek sekundy pomasowałem jej pośladki, a następnie uniosłem rękę.
-Licz i błagaj o przebaczenie-syknąłem dyktatorsko, wykonując pierwsze uderzenie. Panna Hammilton zaciskając swoje małe piąstki, wypuściła z ust cichy pisk bólu i przerażenia.
-Jeden, przepraszam i dziękuję Panie- wyszeptała drżącym głosem, niewyobrażalnie się trzęsąc.

Zagryzając mocno swoją wargę, na języku poczułem metaliczny smak krwi. Spuszczając wzrok na swój krok, rozszerzyłem oczy i ledwie rozwarłem usta. Szlak. Pieprzone fantazje erotyczne z panną Hammilton w roli głównej spowodowały, iż mój członek w błyskawicznym tempie postawił się do pionu. Nagle usłyszałem cichy głos Kate, pytający o pozwolenie na wejście do gabinetu. Odparłem krótko, zaś drzwi otworzyły się, ukazując mi najseksowniejszą kobietę na świecie.
-Dzień dobry Panie Grey. Przyniosłam Panu dokumenty-mruknęła oficjalnie, męcząc swoimi ostrymi ząbkami dolną wargę o barwie dojrzałych malin. Kurwa. Ponownie nerwowo poprawiłem się na krześle, gorączkowo poprawiając spodnie. Skinąłem głową ,wskazując na blat biurka gdzie po chwili znalazły się arkusze papierów dostarczonych przez brunetkę.
-Czy potrzebuje Pan czegoś jeszcze?-zapytała, uśmiechając się lekko oraz składając dłonie przed sobą, dzięki czemu posiadałem idealny widok na kuszący dekolt dziewczyny. Oh tak, Panno Hammilton. Potrzebuje pani ciała, ostrego pieprzenia i wiem,że dostanę to czego pragnę. Niemalże uśmiechnąłem się na samą myśl dotknięcia, pocałowania czy polizania nieziemskiej sylwetki kobiety, a już nie wspominając o samym jebaniu jej cipki. Chrzanię rudą sukę z ogromnymi cyckami,pożądam jej. Kate Hammilton. Kobiety, która jako jedyna wywiera na mnie tak zaskakujący wpływ. Jedno spojrzenie, jeden uśmiech, jedno poruszenie jej bioder sprawia,że moje zmysły fiksują, zaś penis budzi się do życia. Myśli krążące w mojej głowie skupiają się wyłącznie na jednej,wyjątkowej, najistotniejszej rzeczy - seksie.
-Mam ochotę na mocną, czarną kawę bez cukru- wydobyłem z ust właśnie te słowa, które brzmieniem przypominały warknięcie. Tak, frustracja pogmatwana z podnieceniem działa wedle własnego uznania.
-Dobrze Panie Grey, już się robi-mruknęła łagodnie,odwracając się oraz idąc w kierunku wyjścia. Biodra kobiety kołysały się z prawej na lewą, z lewej na prawą, wywierając u mnie jeszcze większe podniecenie. Jeśli ona nie zaprzestanie bycia seksowną, skonam.Przejeżdżając swoją dłonią po nadmiernej erekcji, starałem się wygładzić częściowo spodnie oraz ukoić skołatane nerwy, jednak moja ręka w tej sytuacji nie pomoże. Pragnę, aby mój penis zatopił się wewnątrz mokrej cipki Kate, aby mógł ocierać się o jej gorące ścianki ,w wyniku czego nareszcie otrzymam tak długo oczekiwane zaspokojenie. Nadpobudliwie uderzając palcami w szklany blat biurka, z niecierpliwością oczekiwałem przyjścia niebieskookiej. Po około pięciu minutach w pokoju rozległo się wręcz niesłyszalne pukanie.
-Proszę- odparłem znudzony, zaś moje przyrodzenie już dawno zdążyło opaść. Dzięki Bogu. Sylwetka młodej kobiety wkroczyła do pomieszczenia, zamykając za sobą drzwi oraz ruszając w moim kierunku.
-Pańska kawa, Panie Grey-mruknęła spokojnym tonem, aczkolwiek widziałem jak dłonie panny Kate drżą, usiłując utrzymać filiżankę z gorącym napojem. Wystarczyła dosłownie chwila nieuwagi, by nogi brunetki poplątały się, za to ona wylała kawę na swój dekolt oraz szklisty blat. Pisnęła głośno, zapewne czując piekotę spowodowaną przez gorąc czarnej cieczy. Szybko wyciągając z szuflady chusteczki, podałem je dziewczynie, która w błyskawicznym tempie starała się wytrzeć mokre piersi. Pojedyncze brązowe kropelki spływały po jej aksamitnej skórze,znikając za materiałem sukienki kobiety. Ja pierdolę. Odruchowo oblizałem usta, nie mogąc oderwać oczu od tak pociągającego widoku. Z ogromną przyjemnością wstałbym w tej chwili z fotela i podchodząc do niej, położył pannę Hammilton na swoim biurku,a następnie zacząłbym spijać gorzką kawę z jej ponętnego biustu.
-Panie Grey, tak bardzo przepraszam-wyszeptała pokornie, wyciągając jeszcze jedną chusteczkę i w pośpiechu czyszcząc powierzchnię biurka.
-To nie powinno mieć miejsca, ale błagam...niech mnie Pan nie zwalnia- dodała prosząco,schylając się, by móc sięgnąc dłonią w miejsce, gdzie była ogromna kałuża rozlanej kawy. Piersi Kate przylgnęły do ciebie, ukazując dekolt niebieskookiej w całej okazałości. Nie wytrzymując seksualnego napięcia, położyłem swoją dłoń na kroczu,zaczynając je masować. Tego było za dużo. Seksowne ciało dziewczyny, ponętne duże usta,które idealnie zajęłyby się moim penisem, jej krągłe piersi i doskonały, jędrny tyłek.
-Proszę, Panie Grey- wypuściła z pomiędzy swoich różowych warg błagalny jęk, który był melodią dla moich uszu. Właśnie wyobrażałem ją sobie wypiętą, całkowicie nagą, błagającą mnie, abym spenetrował swoim olbrzymim kutasem jej dziurkę. Chryste. Wsuwając dłoń w miękki materiał spodni szytych na miarę, pogładziłem członka przez cienką tkaninę i syknąłem.
-Zrobię co Pan chcę ,tylko niech mnie Pan nie wyrzuca. Ja się poprawię- wymamrotała gorączkowo, oblizując swoje usta, które chwilę po tym zagryzła. Przysięgam na Boga. Jeżeli ona nie przestanie, rzucę się na nią tu i teraz. Odchyliłem bokserki, muskając opuszkami palców główkę swojego penisa,przez co mocniej zacisnąłem szczękę, nie chcąc aby z mojego gardła uciekł choć jeden, najcichszy odgłos zdradzający moje zadowolenie. Dziewczyna niecierpliwie spoglądała na mnie, bojąc się tego, iż naprawdę mogę wydalić ją z firmy. Oczywiste jest to,że tego nie uczynię. Nie chciałbym stracić tak doskonałej kobiety, która wkrótce może okazać się moją nową zabawką.
-Panie Grey!- pisnęła uroczo, kiedy niespodziewanie podciągnąłem sukienkę brunetki do góry,a następnie zdarłem koronkowe, seksowne majtki niebieskookiej. Dzięki jej idealnemu wypięciu widziałem jak nieskazitelna cipka panny Hammilton lśni od kremowych soków, które w błyskawicznym tempie spływały po bladej skórze jej ud.Cóż za podniecający widok. Przejeżdżając palcem po różowej dziurce kobiecości dziewczyny, zebrałem część lepkiej substancji, zaś w następnej kolejności uniosłem dłoń do ust Kate.
-Skosztuj jak smakujesz- warknąłem władczo, widząc jak dziewczyna ochoczo rozchyla zarówno wargi jak i nogi, oczekując dalszych pieszczot ze strony mojej ręki. Oh nie maleńka, na rozkosz trzeba sobie zasłużyć.
Seksualna zabaweczka wsuwając mojego palca między swoje rozchylone usta, momentalnie otuliła go mokrym, gorącym językiem, zajmując się nim niczym najcenniejszym penisem.
-Zdradź mi swoje największe pragnienie, najbardziej zwariowaną fantazje erotyczną- syknąłem wprost do jej ucha, zagryzając jego płatek, który sekundę później polizałem.
-Zawsze chciałam być pieprzona w obie dziurki- wydyszała wyraźnie podniecona, na chwilę wysuwając mojego palca z usta, a następnie spuszczając głowę do dołu i szerzej rozstawiając uda. Na moją twarz wkroczył diabelski uśmiech, który chwilę po tym przeistoczył się w znacznie większe pożądanie - o ile jest to w ogóle możliwe.
-Ah tak? Więc dzisiaj masz okazję przeżyć tą szaloną przygodę.Moja mroczna postać zaprowadzi cię do świata, w którym istnieje jeden warunek. Jeżeli kochasz przegrywasz, jeżeli pieprzysz wygrywasz wszystko. To bardzo prosta reguła panno Hammilton. -wycedziłem przez zaciśnięte zęby, kładąc dłoń na jej plecach i dociskając ciało kobiety do zimnego blatu mebla. Sutki Kate stwardniały w wyniku zderzenia się ze skupionymi cząsteczkami chłodnego przedmiotu.

Nerwowo przejeżdżając swoim językiem po dolnej zaczerwienionej wardze, która przez czas nieokreślony tkwiła w objęciach moich zębów, wyciągnąłem swojego penisa na światło dzienne. Ulga. Zaczynając w zawrotnym tempie poruszać ręką na swoim niesamowicie twardym członku, bez ustanku wpatrywałem się w dziewczynę. Brunetka schylając się, zamierzała podnieść leżące na idealnie wypolerowanej powietrzni chusteczki, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, iż moje oczy będą śledziły jej każde, choćby minimalne poruszenie. Kiedy po raz kolejny ujrzałem zwrócone w moim kierunku pośladki panny Hammilton, mocniej ścisnąłem trzon swojego kutasa. O kurwa. Czując jak napięcie seksualne zamierza ulotnić się w postaci orgazmu, przyśpieszyłem ruchy dłoni obejmującej mojego żylastego, nabrzmiałego penisa.
Rozszerzając pośladki niebieskookiej, nabrałem swoim wskazującym palcem kapkę lepkiej, kremowej substancji wyprodukowanej przez cipkę dziewczyny, a w następnej kolejności posmarowałem nią kakaowe oczko brunetki. Nie potrzebuję dodatkowego oporu ze strony jej drugiego, znacznie ciaśniejszego otworku.
Wykonując okrężne ruchy na jej czekoladowej dziurce, pochyliłem się nad smukłą sylwetką kobiety, zaś usta usytuowałem tuż przy płatku jej ucha, muskając go swoimi rozgrzanymi, miękkimi wargami.
-Panie Grey- wyjęczała niczym rozjuszona kotka pragnąca ogromu pieszczot ze strony mojej osoby. Oh, ona doskonale zdaje sobie sprawę z moich umięjętności, gdyż nie raz doświadczyła ich na własnej skórze.
-Tak panno Hammilton?- warknąłem władczym tonem, zaś mój gorący, miętowy oddech zderzył się z kremową szyją Kate. Obecnie nic nie zdoła mnie powstrzymać przed spenetrowaniem jej najciaśniejszej dziurki.
-Pragnę Pana- syknęła wyraźnie podniecona, niespokojnie poruszając swymi biodrami, za co momentalnie skarciłem ją, wymierzając ostrego klapsa. Krzyk dziewczyny wywołany rozkoszą przeciął cząsteczki powietrza, w momencie zderzenia się mojej ręki z pośladkami Kate, które w sekundzie zmieniły swoją barwę.
-Chcę wiedzieć tylko jednego...jak bardzo pragniesz, aby mój kutas zanurzył się w twoim wąskim wejściu?- burknąłem despotycznie, łapiąc w garść kasztanowe włosy dziewczyny, które miały niemalże idealną długość do ciągnięcia przy ostrym, brutalnym stosunku.
-Oh Panie- kolejny słodki jęk wydobył się z jej ponętnych, różowych warg- Marzę, aby twój ogromny chuj zatopił się w moim małym, ciasnym tyłeczku, który na pewno należycie przyjmie pańskiego penisa. Błagam, aby uczynił mi Pan ten zaszczyt, rżnąc mnie w obie dziurki. Chcę, aby Pana smukłe, zwinne palce poruszały się w mojej cipce, idealnie ją wypełniając oraz ocierając się o kurewsko mokre ścianki mojego skarbu!-wypiszczała ,będąc już na granicy podniecenia oraz mocniej wbijając swoje ostre paznokcie w blat szklistego biurka. Chryste. Ubóstwiam ją w takim wydaniu.Naga, uległa, napalona i przede wszystkim moja.

Nie mogąc w dalszym ciągu znieść multum seksualnego napięcia gromadzącego się w każdej, żywej komórce mego ciała, zagryzłem mocno usta, w międzyczasie silniej zaciskając dłoń na twardym, z wystającymi żyłkami penisie. Jebane iluzje, w których główną rolę odgrywała nie kto inny jak panna Kate Hammilton doprowadziły do nieoczekiwanego szczytowania. Nim zdążyłem się obejrzeć, poczułem tą niesamowitą ekstazę w postaci orgazmu, zaś stróżka gorącego ładunku wystrzeliła z mojego członka, zalewając czarny materiał zarówno spodni, jak i bokserek białą mazią. Dotknąłem nieba. Chwila moment. Spoglądając w dół, zamarłem. Gdzie okiem sięgnąć, wszędzie dostrzegało się spermę. Na mojej dłoni, fotelu oraz brzuchu, nie wspominając już nawet o ubraniach.
-Panie Grey? Słyszy mnie Pan?- wymamrotała nerwowo niebieskooka, wciąż znajdując się w obecnym lokum. Zapewne tkwiła tu również podczas onanizacji mojego penisa. O mój Boże. Byłem wściekły sam na siebie, więc uderzając swą pięścią w blat mebla, wypuściłem z ust warknięcie zrodzone przez cholerną irytację. Naturalnie, że brunetka niczym nie zawiniła, jednakże mogłaby przestać prowokować mnie swoim niespotykanie seksownym wyglądem. Sama świadomość tego, iż nie mogę dotknąć ją w żaden intymny, seksualny sposób zabija mnie.
-Wyjdź stąd-rozkazałem, nie mając choćby minimalnego wpływu na słowa wyciekające z moich ust. Zdezorientowana brunetka marszcząc brwi, oblizała koniuszkiem swojego mokrego języka suche, spierzchnięte wargi.
-Słucham?- zapytała z wahaniem, jakby nie wierząc w wypowiedziane przeze mnie zdanie. - Panie Grey, ja naprawdę przepraszam. Nie chcę stracić pracy już pierwszego dnia- wymamrotała z przejęciem wyczuwalnym w jej chwiejącym się głosie.
- Daję pani trzy sekundy na opuszczenie gabinetu- wymamrotałem poważnie, stukając nerwowo palcami w swoje kolano. Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że zachowuję się jak ostatni skończony chuj, jednak jeżeli bylibyście w mojej skórze szczerze wątpię czy postąpilibyście w inny sposób. Przerażona niebieskooka skinąwszy delikatnie głową, wybiegła z pomieszczenia, potykając się o własne nogi. Cholera. Doprowadzając tlen do swoich nozdrzy, przetransportowałem go do płuc, a następnie wydobyłem powietrze na zewnątrz, usiłując utrzymać niestabilne nerwy na wodzy. Jak to możliwe, że jedna przypadkowa, nieznajoma dla mnie kobieta doprowadza mnie do szaleństwa? Bez ustanku próbuję doszukać się odpowiedzi na to skomplikowane pytanie. Gwałtownym ruchem podrywając się z fotela, szybkim krokiem ruszyłem w kierunku prywatnej łazienki o nieprzeciętnych wymiarach. Wchodząc do beżowego, przestronnego pomieszczenia, zbliżyłem się do porcelanowej umywalki, a następnie ściągając z siebie spodnie oraz bokserki umazane spermą, pozostałem nagi od pasa w dół. Zignorowałem lekki chłód na swoich obnażonych pośladkach, który był spowodowany niczym innym jak niezamknięciem drzwi. Nie ruszało mnie to, ponieważ żadna zdrowa na umyśle osoba nie wtargnęłaby do mego gabinetu bez pozwolenia lub wiarygodnej wymówki. Wypuszczając z pomiędzy malinowych warg jęk rezygnacji, odkręciłem kurek z wodą, a w następnej kolejności postarałem się o to, aby pachnące mydło trafiło na brudne ślady na materiale. Pierwsza sekretarka, która wykonawszy jedno poruszenie biodrami ,wywołuje u mnie natychmiastową erekcję.

Kate's POV:
Wybiegając z gabinetu Pana Greya, czułam jak moje nogi trzęsą się niewyobrażalnie, serce bije jak oszalałe, zaś oddech w dalszym ciągu tkwi między jamą ustną a krtanią. Czy szatyn zamierza mnie zwolnić? Z pewnością. Nie ziściłam określonych norm ani obowiązków, które wytyczył mi pracodawca. Poległam. Zaciskając swoje powieki, prędko podążałam w kierunku mojej pracowni. Pragnę być teraz sama, zamknięta w czterech ścianach. Przełykając głośno ślinę, wpadłam do pomieszczenia niczym huragan niosący sa sobą spustoszenie. Zatrzasnęłam drzwi na klucz, a następnie podchodząc do krzesła, zrezygnowana opadłam na nie. Mężczyzna o idealnych, czekoladowych tęczówkach z bursztynową obwódką sprawiał wrażenie bardziej nerwowego niż dotychczas, zaś w jego oczach mogłam dostrzeć obce mi uczucie, uczucie, którego nie jestem w stanie rozpoznać. Wlepiłam wzrok w mahoniowy blat biurka pode mną, starając się ignorować brązową od kawy plamę na moim wciąż mokrym dekolcie. Wzdychając, pokręciłam głową. Doprowadziłam do wylewu kawy Pana Grey'a, więc uważam, iż moim zobowiązaniem będzie dostarczenie mu nowego gorącego napoju. Mozolnym ruchem podnosząc się z dość wygodnego siedziska, wybyłam z pokoju, kierując się w stronę bufetu dla pracowników. Nie znam powodu nagłego wybuchu złości mężczyzny. Nie sądzę, iż rozlanie kawy mogłoby być przyczyną agresji Pana Grey'a, wszak nie jest to żaden drogocenny czy też wartościowy przedmiot. Idąc w stronę windy, spojrzałam na licznik wskazujący liczbę 2 co oznaczało, iż właśnie na tym piętrze znajduje się dźwig szybowy. Przeklnęłam w duchu, nerwowo tupiąc swoją szpilką. Czekanie jest istną torturą. Rezygnując z tego środka transportu, pognałam w kierunku schodów. Chryste. Jak mam znaleźć się na parterze, kiedy obcenie jestem na 8 piętrze? Zaczerpując gwałtownie powietrza, przeżegnałam się.
-Boże, pozwól mi zachować płuca- wymamrotałam, rozpoczynając swój pościg za kawą oraz ulubionym ciastkiem szatyna. Pokonywałam kolejne stopnie marmurowych, idealnie gładkich schodów, starając się nie poślizgnąć. Nareszcie, po około dziesięciu minutach dotarłam do upragnionego wyjścia. Szybkim, dostojnym krokiem udałam się do bufetu, a następnie podchodząc do ekspresu do kawy, zaczęłam przygotowywać czarną, gorącą ciecz. Czułam jak spojrzenie wszystkich tutaj zgromadzonych zdzir w obcisłych mini wypala dziurę w moim drobnym ciele. Żryjcie plastikowe tipsy, zazdrosne kurwy. Na moją twarz wkroczył sztuczny, fałszywy uśmieszek skierowany do tych wszystkich suk próbujących przypodobać się swojemu kierownikowi. Ujmując w dłoń biały talerzyk z ulubionym deserem mojego szefa, rozpoczęłam powrotną drogę na górę. Na całe szczęście winda była już osiągalna, dzięki czemu mogłam posłużyć się właśnie tym środkiem transportu. Będąc znów na odpowiednim piętrze, kurczowo ściskałam w dłoni filiżankę z gorącą cieczą oraz talerzyk z ciastem. Zmierzając do gabinetu Pana Grey'a, nie miałam wolnej ręki, by móc zapukać do eleganckich drzwi. Nerwowo zagryzłam wargę, zbierając w sobie odwagę na wydobycie jakiegokolwiek odgłosu, który w chwili obecnej utkwił pomiędzy szparą głośni a krtanią. Oh czy to musi być takie trudne?
-Panie Grey, czy mogę wejść? -zapytałam, starając się brzmieć pewnie, lecz w rzeczywistości byłam jednym, wielkim kłębkiem nerwów. Kiedy nie uzyskałam odpowiedzi, ponownie się odezwałam.
-Panie Grey? Jest Pan tam?- mruknęłam cicho, niepewnie kładąc dłoń na mosiężnej złotej klamce oraz napierając na nią swoimi paluszkami. Oblizując swoje spierzchnięte usta, powoli pchnęłam wrota, wchodząc do środka pokoju szatyna. Dziewczyno! Cholera, nie wiesz w co się pakujesz! Lekceważąc głos w mojej głowie, zagłębiłam się w przestrzeni jasnego pomieszczenia.
-Proszę Pana? - ponownie zapytałam, jednak wciąż odpowiadała mi głucha, bezdenna cisza. Stawiając gorącą czarną oraz ciastko na biurko, już kierowałam się w stronę wyjścia, kiedy w momencie usłyszałam głośne przekleństwa. Zaskoczona zmarszczyłam swoje idealnie wyregulowane brwi. Kierując się ciekawością, zaczęłam iść w stronę narastających wulgaryzmów.
Stanęłam przed niedomkniętymi drzwiami i zaglądając przez nie, zamarłam , zaczynając cofać się do tyłu. O mój Boże. Gorący mężczyzna, nagie pośladki Pana Grey'a, brązowooki stojący przy umywalce.
-Najseksowniejszy męski tyłek jaki kiedykolwiek widziałam- wymamrotałam, nie myśląc nad wypowiadanymi przeze mnie słowami. Chwila. Czy ja naprawdę powiedziałam to na głos? Młody szatyn zwrócił swoją głowę w moim kierunku, patrząc na mnie z widocznym zszokowaniem wymalowanym na twarzy, jednakże dostrzegłam w jego oczach pewne iskierki, niepokojące małe płomyczki nadające blask jego czekoladowym tęczówkom. Mężczyzna otwierał usta, chcąc wypowiedzieć zapewne jakieś karcące moją osobą zdanie, zaś ja zmuszając swoje ciało do ruchu, w jak najszybszym tempie wymknęłam się z pracowni. Zapamiętać - nigdy więcej nie wchodzić do pomieszczeń bez uzyskania na to pozwolenia.
Zagryzłam seksownie wargę, przywołując obraz obnażonego od pasa w dół Pana Grey'a. Jak można być tak pociągającym człowiekiem? To chyba podchodzi pod grzech. Kręcąc głową w zakłopotaniu powróciłam do swojego gabinetu, spędzając tam większość wolnego czasu. Mężczyzna o dziwo nie wezwał mnie ani razu, co było dość sporym zaskoczoniem, zważywszy na to, iż dzisiaj rano podchodziłam pod przymus biegania co chwila, by dostarczyć papier do ksera czy też kawę. Po około dwóch melancholijnych godzinach, wyszłam z pracowni, w celu udania się po cappuccino. Starałam się wyzbyć z umysłu tego podniecającego obrazu, jakim jest atrakcyjny tyłek mojego szefa, jednak mimo to mój rozum zadecydował jednak go zachować oraz powracać do niego za każdym razem, gdy przed moimi oczyma przejdzie nie kto inny jak gorący szatyn. Tupiąc swoimi szpilkami po gładkiej, idealnie wypolerowanej powierzchni korytarza, poczułam jak ciepła, miękka dłoń łapie mój nadgarstek, zaś moje ciało uderza o gorącą, twardą sylwetkę.
-Nadal uważa pani, że mam seksowny tyłek, panno Hammilton?- poczułam jak gorące, miękkie wargi trą o płatek mego ucha,w momencie wypowiadania tych zawstydzających słów. Pan Grey. Poczułam jak dziwne dreszcze obiegają całe moje ciało, rozbijając się tuż przy podbrzuszu, natomiast policzki oblewają się purpurą. Nawet nie czekając na moją odpowiedź, odszedł, pozostawiając mnie zdębiałą, z milionem nieuporządkowanych w mej głowie pytań. Wciąż nie mogę uwierzyć, iż naprawdę takie słowa mogły wyciec w moich ust.

                                                                                  ~*~
Witajcie kochani i wybaczcie, że tak długo nic nie dodawałam. Może trochę mało oraz liczyliście na coś lepszego...Niestety mam też szkołę, egazminy oraz różne inne rzeczy, które zapewne nie przydadzą mi się w życiu, a mimo to muszę się ich uczyć. Tak czy siak, zapraszam do czytania. Rozdział według mnie chujowy, jednak ocenianie pozostawiam wam. Pamiętaj, jeżeli czytasz to komentujesz. Niby nic, a każdy komentarz wywołuje na mojej twarzy uśmiech. Następny rozdział napisze Agacia! Tak więc czekamy *-*

niedziela, 30 marca 2014

Rozdział Pierwszy "I have to have this ass for myself"

Moje wysokie szpilki rytmicznie uderzały o gładką powierzchnię szarego chodnika wyłożonego na jednej z głównych ulic Londynu podczas gdy moje nogi starały się utrzymać drżące ciało w dostojnej,kobiecej pozycji.Nienawidziłam stresu.Minęły trzy dni od kiedy moje podanie trafiło do wielkiej,czerwonej skrzynki pocztowej,nie spodziewałam się,że zadzwonią tak szybko.Puszyste,ciemne chmury pokryły całe niebo sprawiając,że ten dzień stał się jeszcze gorszy.Mieszkając tutaj można zatęsknić za słońcem.Ołówkowa spódnica opinała moje zgrabne nogi i tyłek,a biała koszula dodawała mi elegancji i szyku.Nie chciałam wyglądać na zdesperowaną nastolatkę pragnącą za wszelką cenę zdobyć stanowisko,nawet jeśli nią byłam.Powtórzyłam w głowie dokładną regułkę powodu,dla którego chce tu pracować.Każde słowo musiało być dostojne i wyniosłe tak by prezes firmy uznał mnie za właściwą kandydatkę,co z tego,że będę tylko sekretarką.Z tego co wiem Justin Grey jest nieziemsko przystojnym młodym gburem lubiącym panować i rządzić każdym,nawet najmniejszym człowiekiem w korporacji.Każda komórka mojego ciała nastawiona była na wygraną i po raz pierwszy w moim krótkim życiu miałam zamiar walczyć do samego końca.Potrzebuje tej pracy.Moje zasoby pieniężne powolnie się kończyły,nie mogłam liczyć na wsparcie ze strony rodziców dlatego zdecydowałam się na złożenie posady właśnie tutaj.Z tego co wiem pensja jest na prawdę wysoka,a ja potrzebuje pieniędzy.Moje leki nie są tanie.Wysoki,szklany budynek wyłonił się zza karmelowego bloku mieszkalnego powodując wzrost adrenaliny w moim ciele.Mocniej zacisnęłam palce na czarnej teczce i zbadałam wzrokiem każde,nawet najmniejsze okienko budowli.Moje błękitne tęczówki błądziły po niesamowitym prostopadłościanie wyższym od innych budynków w okół niego.Odruchowo zwilżyłam usta i niepewnie zerknęłam na biały zegarek zdobiący mój chudy nadgarstek.Cholera!Jestem praktycznie spóźniona!Z trudem zmusiłam moje sztywne ciało do ruchu kierując się w stronę szerokiego,obrotowego wejścia.Minęłam grupkę długonogich piękności i ślizgając się na zbyt wypolerowanej podłodze dotarłam do recepcji.Moje włosy swobodnie opadły na mą twarz utrudniając mi dobre widzenie i sprawiając iż wyglądałam o wiele gorzej niż 10 minut temu.Młoda blondynka siedząca za kremową ladą z piaskowca powolnie uniosła głowę do góry wlepiając we mnie swe zielone oczy i otwierając usta szeroko pozwoliła mi zobaczyć różową gumę na jej języku.Ohyda.
-Nazwisko?-pisnęła unosząc jeden palec zakończony różowym tipsem do góry.Nie wyglądała na osobę wykształconą,ale o jej posadzie mogły zadecydować nienaturalne,kolosalnie wielkie piersi wylewające się z rozpiętej,żółtej koszuli za małej o przynajmniej dwa rozmiary.
-Kate Hammilton.Byłam umówiona na spotkanie z Panem Justinem Grey'em w sprawie posady jego osobistej sekretarki.-odpowiedziałam grzecznie przeczesując dłonią jasne końcówki moich zadbanych włosów.Recepcjonistka ponownie mlasnęła językiem opuszczając wzrok na duży monitor firmy Apple.Zdenerwowana drapałam czarną,skórzaną powierzchnię teczki rozglądając się dookoła.Środek korporacji urządzony był surowo.Białe kafelki i kilka jasnych kanap ustawionych pod wysokimi ścianami ze szkła.Na środku holu znajdowała się fenomenalna fontanna otoczona żywymi kwiatami o dużych liściach.Ogólnie ten jeden dodatek sprawił iż wszystko było o wiele łagodniejsze.Po lewej stronie recepcji znajdowały się nowoczesne windy ustawione w równej linii,do których pakowały się niezliczony ilości młodych,atrakcyjnych kobiet w wyprasowanych garsonkach oraz mężczyzn w szytych na miarę garniturach.Wszystko było tu przepełnione klasą i elegancją.Nie pasujesz tu Kate. Uciszyłam denerwujący,piskliwy głosik w mojej głowie i ponownie skupiłam się na wytapetowanej kobiecie przede mną.
-Piętro 35.Pan Grey przyjmie Panią za 15 minut.-burknęła obojętnie po czym wrzuciła kostkę cukru do herbaty w białym,wysokim kubku.
-Dziękuje-mruknęłam grzecznie,jednak widząc jej obojętny wzrok wzruszyłam ramionami i odeszłam od recepcji pokonując krótką drogę do wind małymi kroczkami.Nazywam się Kate Hammilton,jestem pełnoletnią obywatelką Wielkiej Brytanii.Chcę kompletnie poświęcić się tej pracy i dołożę wszelkich starań by moja osoba wykonywała wszelkie obowiązki rzetelnie i dokładnie.Jestem punktualna i elastyczna w sprawach godzinowych,nie mam dzieci ani partnera,mam prawo jazdy,umiem obsługiwać komputer i znam języki obce.Wciąż powtarzałam najważniejsze informacje nerwowo uderzając obcasami o wypolerowaną posadzkę pode mną.W końcu srebrne drzwi rozsunęły się,a ja niechętnie wsunęłam ciało do ciasnego pomieszczenia wypełnionego przez zwykłych urzędników.Mieszanka zapachów i wolna muzyka doprowadziły mnie do stanu ospałości,wręcz omdlenia,więc kiedy nowoczesne wejście ponownie rozsunęło się z radością wyskoczyłam na długi,jasny korytarz 35 piętra.Nerwowo przejechałam palcami po swojej spódnicy prostując jej materiał i przygładzając go.Wpuściłam do płuc dużą porcję powietrza zagryzając swą różową wargę.Nie jestem tak atrakcyjna jak kobieta w recepcji,na swój sposób seksowna,ani jak każda pracownica,którą mijałam na holu.Nie jestem super odważna,piękna czy dostojna.Jestem zwykłą Kate,która na prawdę potrzebuje tej posady i jestem w stanie udawać bohaterkę by wygrać tę bitwę.Wyprostowałam się i poprawiając koszulę zaczęłam robić długie,pewne kroki prowadzące mnie w stronę kolejnego stanowiska przypominającego blat na dole.
-Kate Hammilton?-wysoki,gruby ochroniarz pochylił się nade mną badając wzrokiem moją drobną sylwetkę.Jak sądzę sprawdzał czy nie mam przy sobie żadnej niebezpiecznej broni.
-Tak,to ja.-potwierdziłam niepewnie zagarniając niesforny kosmyk włosów za ucho.
-Pan Grey czeka.-mruknął oficjalnie i gestem wskazał bym ruszyła do przodu w stronę ogromnych dębowych drzwi.Niepewnie kiwnęłam głową i biorąc ostatni,cichy oddech stanęłam przed drzwiami,które dzieliły mnie od jednej z najtrudniejszych rozmów w moim życiu.Nieznajomy mężczyzna z plakietką firmy delikatnie uderzył pięścią w drzwi i nie czekając na żadną odpowiedź nacisnął klamkę ujawniając przede mną nowe pomieszczenie.
-Panna Hamilton-oznajmił tajemniczy ochroniarz wpychając mnie do środka i wychodząc.Brązowy,skórzany fotel powolnie obrócił się w okół własnej osi,a moim oczom ukazał się najprzystojniejszy mężczyzna na świecie.O mój Boże.
-Dzień Dobry Panno Hamilton,proszę usiąść.-jego ochrypnięty głos sprowadził mnie na ziemię i zmusił moje nogi do wykonania kolejnych kroków pozwalających mojemu ciału dotrzeć do prostego,czarnego krzesła ustawionego po drugiej stronie ogromnego,szklanego biurka,przed którym siedział On.Niesfornie opadłam na miękkie siedzenie zaś moje ciało minimalnie zachwiało się wywołując na jego poważnej twarzy cień uśmiechu.Nie byłam na tyle odważna by spojrzeć na niego,ale po sekundowej ocenie mogę stwierdzić,że jest nieprzyzwoicie seksownym mężczyzną.Praca,myśl o pracy Kate.
-Witam-niepewnie uniosłam głowę do góry tak by wyprostować się.Moje tęczówki wciąż błądziły po czarnej teczce swobodnie leżącej na moich kolanach,robiłam wszystko by na niego nie spojrzeć.Czułam ciężkie powietrze otaczające moją osobę,dusiłam się wewnętrznie walcząc ze swoją nieśmiałością.Nie spieprz tego.Odchrząknęłam nerwowo i przeniosłam swój wzrok na niego.-Nazywam się Kate Hamilton i ubiegam o posadę sekretarki w pańskiej firmie-wymamrotałam próbując skupić się jedynie na mówieniu,nie podziwianiu jego niewyobrażalnie idealnej szczęki i kości policzkowych.
-Dlaczego?-jego różowy język swobodnie zwilżył malinowe,pełne wargi mężczyzny sprawiając iż lekko zabłyszczały.Przez okres dwudziestu sekund układałam w głowię odpowiednią wypowiedź,ale kiedy zobaczyłam jak jego bursztynowe oczy badają każdy centymetr mojej napiętej twarzy idealna formułka uleciała z mojej głowy jak lekki dym znikając między cząsteczkami powietrza w okół mnie.Mężczyzna nerwowo przesunął palcem po gładkiej,szklanej powierzchni biurka i stuknął w blat kilkukrotnie sprawiając iż zazwyczaj cichy dźwięk odbił się echem w moich uszach.Zestresowana przełknęłam ślinę zbyt głośno i obserwując jego niespokojną dłoń zacisnęłam usta w cienką linię.
-Jestem młodą osobą próbującą utrzymać się samodzielnie w Londynie,to oczywiste iż głównym powodem są pieniądze.-nie miałam zamiaru kłamać,właściwie miałam wrażenie iż w oczach siedzącego przede mną mężczyzny wbudowany jest wykrywacz kłamstw,który zacznie głośno piszczeć gdy z moich usta ucieknie jakiekolwiek kłamstwo.-Dodatkowo uważam iż praca w pańskiej firmie jest świetnym doświadczeniem i rodzajem nauki.Na prawdę mi na tym zależy.-dodałam po chwili wlepiając swoje błękitne tęczówki w jego malinowe,pełne usta.Oh zdecydowanie są fenomenalne.Czułam jak obserwuje każdy mój ruch,każdy oddech,uniesienie mojej klatki piersiowej w górę i dół.Patrzył na mnie sprawiając iż denerwowałam się jeszcze bardziej.
-Pierwsza osoba,która nie pieprzy o miłości do robieniu kawy.-chociaż to zdanie było żartobliwe żadna z komórek jego twarzy nie wyglądała na radosną.Czy zawsze jest poważny?Uśmiechnęłam się z grzeczności i położyłam przed nami czarną teczkę,która minutę wcześniej spoczywała na moich kolanach przyjmując mocne ciosy moich paznokci.Pan Grey ospale przysunął przedmiot ku sobie i otworzył wieko.Milimetr rękawa koszuli uniósł się ku górze pozwalając mi ujrzeć czarne rysunki na jego skórze.Ma tatuaże.Oh,jakie to seksowne.Kiedy szatyn przeglądał moje dane uspokoiłam się.Nie lubiłam rozmawiać z nieznajomymi,szczególnie wtedy gdy zależało od tego moje być albo nie być,lecz teraz byłam spokojna wiedząc iż każde słowo na czytanej przez niego kartce jest przemyślane.Badałam wzrokiem każdy centymetr jasnego pomieszczenia.Jak sądzę Grey spędzał tutaj większą część swojego dnia i zadbał o to by gabinet był wyciszony i spokojny.Za jego plecami znajdowały się ogromne okna dzięki,którym mogłam dostrzec inne drapacze chmur, w których ludzie podobni do mnie biegali po korytarzach z masą papierów.Po prawej stronie znajdowała się kanapa,dwa fotele i niewielki stoliczek przeznaczony na kawę i ciastka.Nie było tu telewizora czy konsoli,on był człowiekiem poważnym pomimo iż był starszy ode mnie o rok,może dwa.
-Są godziny w których nie możesz pracować?-jego głęboki głos wyrwał mnie z zamyślenia powodując iż moje mięśnie ponownie mocno się spięły.
-Nie-odparłam krótko nie chcąc rozwijać swoich wypowiedzi.Nie miałam innych zajęć,praca byłaby ratunkiem od ciągłej samotności,nawet jeśli miałabym spędzać ten czas z nieznajomymi mężczyznami w garniakach i plastikowa lalunią z recepcji.
-Świetnie.Znasz się na komputerach,jesteś zdrowa-moje serce zabiło mocniej,a żołądek ścisnął się nerwowo.-Musisz być dostępna kiedy tylko będę cie potrzebował.Zostaniesz moją osobistą asystentką.Nie toleruje spóźnień,ani wychodzenia z pracy bez mojego pozwolenie ewentualnie wcześniejszego zwolnienia się u szefowej personelu.W pracy chce widzieć cię w stroju eleganckim,to co masz na sobie jest tego świetnym przykładem-odchrząknął a ja poczułam jak jego wzrok wypala dziurę w moich nogach.Poprawiłam spódnicę,przywróciłam go do ponownego ożywienia.-Jesteś dostępna na telefon,chodzi o sms-y ale także połączenia,nie ważne jak późno w nocy.Kompletnie oddajesz się pracy.Czy to jasne?-był poważny i zdecydowanie przerażający,ale to dodawało mu seksapilu.Nie,nie jestem wariatką.Składając podanie do tej firmy musiałam dowiedzieć się o niej paru rzeczy,w tym poznać jego osobę.Był tajemniczy,rzadko kiedy pokazywał się w mediach pomimo iż był jednym z bogatszych mieszkańców Wielkiej Brytanii.Nie mogłam znaleźć jego żadnego dobrego zdjęcia,ale po przeczytaniu kilku opinii wiedziałam,że jest oszałamiający.Cóż,to stwierdzenie okazało się prawdą,jednak było w nim coś dziwnego.Był młody,ale brakowało mu tej zabawy i luzu,który towarzyszył osobom w tym wieku.Wciąż był poważny,nie uśmiechał się,nie starał się być miły.Więc co było w nim takiego pociągającego oprócz urody?
-Tak,oczywiście Panie Grey-wydukałam nerwowo i zobaczyłam,że w jego karmelowych oczach pojawił się nieznany mi błysk.Ponownie podsunął pod siebie kartkę z moimi danymi i przestudiował ją.
-Jesteś w stałym związku?-mruknął poważnie spoglądając na mnie spod gęstych rzęs.
-Nie-ścisnęłam nerwowo usta.
-Czy w najbliższym czasie planujesz dzieci?-oh czy oni na prawdę muszą wiedzieć to wszystko?
-Nie-praktycznie prychnęłam zważając na fakt iż jestem dziewicą nawet nie myślę o dzieciach.Jego język ponownie przejechał po dolnej wardze.Przestań.
-Zawsze taka jesteś?-odrzucił kartkę na stół i spojrzał wprost w moją twarz.
-Jaka?-zdziwiona zmarszczyłam brwi,a moje serce zabiło dwa razy szybciej.
-Nieśmiała i grzeczna.-odparł spokojnie opierając się o fotel i splatając palce na stole.
-Tak,to złe?-odpowiedziałam pytaniem zagarniając kosmyk włosów za ucho.
-Podoba mi się to,że jesteś grzeczna.-mruknął,a ton jego głosu był..inny?
-Co jest w tym takiego fajnego?-jęknęłam niespokojnie widząc jak podziwia moje ciało.
-Umiesz się podporządkować.-odparł poważnie.Jego oczy stały się nieco ciemniejsze.
-Umm..chyba tak-kiwnęłam głową nie do końca wiedząc o czym teraz rozmawiamy.
-Wykonujesz polecenia dokładnie i rzetelnie?-kolejne pytanie odbiło się od mojej skóry,która teraz przypominała powierzchnie nagrzanych skał wulkanu.Czemu tu jest tak gorąco?
-Tak,wszystko co szef karze mi zrobić.-wymamrotałam nerwowo poprawiając się na krześle.
-Jesteś przyjęta-powiedział nagle prostując się i wsuwając palce w swoje postawione do góry włosy.Kolejny seksowny ruch.
-I zdecydowała o tym moja nieśmiałość czy grzeczność?-mruknęłam zdziwiona jego nagłą decyzją.
-Nie,uległość.-odpowiedział krótko i po raz pierwszy zobaczyłam jak kąciki jego ust unoszą się lekko do  góry w półuśmiechu.

Justin POV

Siedziałem w swoim przestronnym gabinecie wpatrując się w nudny obraz typowego centrum miasta znajdującego się za ogromnym,czystym oknem przede mną.Nienawidziłem rozmów kwalifikacyjnych nawet jeśli wiedziałem iż każda przychodząca tu osoba boi się mnie i stara się wypaść jak najlepiej tylko po to by mnie zadowolić.Jednak ja nie byłem człowiekiem łatwym.Moja poprzedni sekretarka sprawiła mi wielki problem odchodząc,i nie mówię tu jedynie o braku osoby robiącej kawę,lecz o utracie dobrej,seksualnej zabawki.Od dwóch dni jestem kłębkiem nerwów,na które wpłynął brak seksu i problemy w firmie.Kiedy dwudziesta osoba opuściła mój gabinet odetchnąłem z ulgą.Nie potrzebuje pięćdziesięcioletniej,pomarszczonej baby nawet jeśli jest świetnie wykwalifikowana i wykształcona.Zatrudniam jedynie seksowne kobiety,których tyłki wyglądają idealnie w tych obcisłych uniformach.Tak,jestem nienormalny.Dzisiejszy dzień był jednym z gorszych w tym tygodniu.Londyńskie ulice jak zwykle tonęły w zabieganych ludziach,a niebo kompletnie zszarzało puszczając na ziemie lekki deszcz,który sprawił iż atmosfera była bardziej ponura i senna.Czekałem jeszcze na jedną kandydatkę wypijając w międzyczasie dwie filiżanki kawy.Musiałem zostać w pracy jeszcze trzydzieści minut.Jedna osoba,jedna rozmowa,parę pytań i jestem wolny.To nie tak,że nie lubię siedzieć w pracy,oczywiście znam ciekawsze zajęcia,ale bycie szefem sprawia mi przyjemność,poza tym chce kontynuować dzieło ojca.Uwielbiam rządzić, w każdym aspekcie mojego życia,nie ważne czy chodzi o pracowników czy kobiety.Uśmiechnąłem się znacząco kiedy przypomniałem sobie iż dzisiaj mam udać się do specjalnego ośrodka uległych gdzie będę mógł rozejrzeć się za jakąś gorącą dziewczyną,która będzie w stanie mnie zadowolić.Na prawdę tego potrzebuje.Czasami zastanawiam się co myślą o mnie pracownicy mojej firmy.Zdecydowana większość nienawidzi mnie za to jak wymagający jestem,inna część sądzi iż jestem dziwny.Jest w tym cień prawdy,ale nie nazwałbym siebie dziwakiem.Po prostu jestem..inny.Tak,to chyba najlepsze określenie dla mojej osoby.Delikatnie przesunąłem palcami po swojej czarnej marynarce gładząc jej miękki materiał.Uwielbiałem być bogaty.Uniosłem białą,ozdobną filiżankę do swoich ust i wlałem ostatnie krople czarnej kawy na swój spragniony język,który skosztował gorzkiego napoju i doprowadził go do mojego gardła.Odstawiłem naczynie na  szklane biurko i usłyszałem ciche stuknięcie drzwi.
-Panna Hammilton-donośny głos mojego ochroniarza trafił do moich uszu kiedy po raz ostatni spojrzałem na nudny obraz Londynu za oknem.Niepewny stukot obcasów i zamknięcie drzwi.Powolnie odwróciłam się we właściwą stronę i skierowałem swój wzrok na niewinną brunetkę stojącą po drugiej stronie eleganckiego biurka.Wiedziałem,że była młoda,miała zaledwie osiemnaście lat,jednak nie uwzględniła w swoim podaniu,że jest totalnie gorąca.Odruchowo oblizałem usta przejeżdżając wzrokiem po jej długich,zgrabnych nogach częściowo zakrytych szarą,obcisłą spódnicą,która opinała jej idealnie zaokrąglone biodra.Biała koszula lekko prześwitywała pozwalając mi dostrzec jasną,kremową skórę dziewczyny na brzuchu i wyżej jej koronkowy stanik,który podtrzymywał jej pełne,duże piersi.W swoich długich,chudych palcach ściskała czarną teczkę.Sunąłem tęczówkami po jej rękach i szyi,aż w końcu zatrzymałem się na smukłej twarzy kobiety.Brązowe,długie włosy rozkosznie otulały jej lekko czerwone policzki dając im swego rodzaju osłonę.Pełne usta brunetki były minimalne rozchylone,a w mojej głowie pojawił się obraz jej warg owiniętych na moim penisie.Skłamałbym mówiąc,że mój kutas nie zareagował.Poprawiłem się na fotelu osuwając ciało w dół,tak by mój krok znajdował się pod szklanym blatem minimalnie chroniącym mnie przed jej wzrokiem.Nie patrzyła na mnie,wręcz przeciwnie utkwiła wzrok w idealnie czystych panelach,które pokrywały całą podłogę gabinetu.
-Dzień Dobry Panno Hamilton,proszę usiąść-odezwałem się spokojnie lecz mój głos zachrypł.Nie byłem nieśmiały i nigdy nie stresowałem się takimi rozmowami,jednak gdybym prosił o dołączanie zdjęć do CV przeprowadziłbym dziś jedną rozmowę.I to ona byłaby osobą,z którą chciałbym rozmawiać.
-Witam-mruknęła na prawdę cicho,a jej ciało opadło na czarne krzesło ustawione idealnie na przeciwko mnie.Górna część koszuli była rozpięta,a pod wpływem ruchu rozsunęła się minimalnie dając mi lepszy widok na jej dekolt.Zdecydowanie wyglądał pysznie.-Nazywam się Kate Hamilton i ubiegam o posadę sekretarki w pańskiej firmie-jej różowe usta ponownie rozchyliły się wypuszczając w powietrze niepewne słowa.Uniosła głowę do góry spoglądając na mnie,a błękit jej tęczówek uderzył w mój umysł,który wysłał odpowiednie sygnały w dół mojego ciała.Nigdy nie widziałem tak idealnie niebieskich oczu i jestem pewien,że wyglądają cholernie dobrze gdy jest spragniona.
-Dlaczego?-typowe pytanie bezmyślnie uciekło z moich ust kiedy wyobrażałem sobie ją leżąca i przypiętą do czerwonego łóżka w Pokoju Zabaw.Oh rozkosznie.Odruchowo oblizałem usta,a mój język marzył i dotknięciu jej delikatnej skóry na szyi.Przeniosłem wzrok na twarz dziewczyny patrzyłem prosto na nią.
-Jestem młodą osobą próbującą utrzymać się samodzielnie w Londynie,to oczywiste iż głównym powodem są pieniądze.-Dodatkowo uważam iż praca w pańskiej firmie jest świetnym doświadczeniem i rodzajem nauki.Na prawdę mi na tym zależy.-jej wypowiedź była prosta i krótka,jednak zawierała wszystko co chciałbym usłyszeć od potencjalnego kandydata na to stanowisko.Przesłuchując dziś taką masę ludzi nie usłyszałem ani jednego szczerego zdania podobnego do tego,którym ona wytłumaczyła chęci pracy tutaj.Ludzie chwalili mnie,starali się żartować czy kłamać,że to szczyt ich ambicji i marzenie.Liczyli,że ckliwa gadka wpłynie na mnie i sprawi,że przyjęcie ich będzie jedynie formalnością,jednak ja nienawidziłem kłamstwa.
-Pierwsza osoba,która nie pieprzy o miłości do robieniu kawy-mruknąłem szczerze chcąc minimalnie rozluźnić atmosferę,jednak moja twarz nie drgnęła.Byłem skupiony na ruchu jej klatki piersiowej,która z każdym wdechem unosiła się zaś wydechem opadała.Wybrzuszenie w moich spodniach wzrosło,a mój penis zaczął boleć z niewygody.Dziewczyna uśmiechnęła się niewinnie tworząc w swoich czerwonych policzkach lekkie dołeczki po czym ułożyła na blacie czarną teczkę,która wcześniej kurczowo trzymała w swoich dłoniach.Bezsłownie odebrałem przedmiot i otwierając go zacząłem czytać dane nieznajomej.Wyglądała na prawdę porządnie,w każdym znaczeniu tego słowa i z tego co widzę była dobrą uczennicą.Jej świadectwo świadczy o tym,że jest wykształcona,poza tym ukończyła wiele dodatkowych kursów,zna języki i nie jest to jej pierwsza praca.Zacząłem zadawać jej najprostsze pytania,które przygotowałem sobie dzień wcześniej i przedstawiłem jej podstawowe warunki pracowania tutaj,typowa rutyna rozmów kwalifikacyjnych.Wciąż zerkałem na nią zza kartki by nacieszyć oczy widokiem na prawdę zjawiskowej sylwetki kobiety.Pomimo faktu,że byłem nadzwyczajnie spokojny dziewczyna stresowała się i odpowiadała na każde pytanie ostrożnie,była totalnie niewinna i to rozpalało mnie jeszcze bardziej.
-Tak,oczywiście Panie Grey-jedna z jej odpowiedzi uderzyła we mnie gorącą falą,która spaliła moje ubrania i sprawiła,że mój penis praktycznie przebił szyte na miarę spodnie.Na prawdę potrzebuje seksu.Teraz.
-Jesteś w stałym związku?-nie -planowałem pytać o to żadnej kandydatki,nie było mi to potrzebne do pracy,ale zwykła ciekawość zżerała mnie od środka i to sprawiło,że musiałem znać tę część życia Panny Hammilton.
-Nie-odparła krótko ściskając swoje apetyczne usta w cienką linię.Powinna przestać je męczyć jeśli nie chce bym na prawdę rzucił się na nią tu i teraz.Opanuj się Grey.
-Czy w najbliższym czasie planujesz dzieci?-kolejne zagadnienie,które podsunął mi umysł w tej chwili.Jej policzki nagle przybrały kolor purpury,a jej oddech stał się bardziej cichy i niespokojny.Cholernie się zawstydziła.
-Nie-zadowalająca odpowiedź.
-Zawsze taka jesteś?-odłożyłem teczkę na biurko wiedząc,że kompletnie zbaczam z tematów pracy.
-Jaka?-jej brwi zmarszczyły się podobnie jak nos i widziałem,że adrenalina wzrosła,a jej krew zaczęła płynąc dwa razy szybciej.Była gorąca kiedy się bała.
-Nieśmiała i grzeczna-odparłem tak jakby była to najbardziej oczywista odpowiedź na świecie.
-Tak,to złe?-szepnęła,a jej palce swobodnie przejechały po niesfornym kosmyku długich włosów zagarniając go za ucho.
-Podoba mi się to,że jesteś grzeczna.-nie chodziło mi o pracę.
-Co jest w tym takiego fajnego?-burknęła lekko krzyżując ręce czego wynikiem było zbliżenie jej piersi do siebie.Mmm.
-Umiesz się podporządkować-wyznałem osadzając dłoń na swoim udzie pod biurkiem.Mój kutas zaraz nie wytrzyma.
-Umm..chyba tak-mruknęła,a jej głos był słabszy niż dziesięć minut temu.Była jednostką inteligentną,jestem pewien,że domyśliła się iż nie rozmawiamy już o posadzie sekretarki.
-Wykonujesz polecenia dokładnie i rzetelnie?-jej słodka skóra na twarzy była czerwona a ja ponownie poprawiłem spodnie nie chcąc by mój penis zniszczył je przez nadmierną erekcję.Co jest takiego w tej dziewczynie,że jedynie jej widok postawił mojego członka do pionu?
-Tak,wszystko co szef karze mi zrobić.-siedem słów,które pozwoliło mi podjąć decyzję w sekundę.
-Jesteś przyjęta-wręcz warknąłem podniecony ponownie poprawiając się na fotelu.Przeczesałem dłonią włosy ciągnąc za ich końcówki tak by wyżyć się na czymkolwiek.
-I zdecydowała o tym moja nieśmiałość czy grzeczność?-zdecydowanie była zdziwiona i pochyliła się do przodu ponownie chwaląc się idealnie jasną skórą nad piersiami.Cholera.
-Nie,uległość.-najważniejsza cecha kobiety wypłynęła z moich ust niczym słodki miód.Spojrzałem prosto na nią widząc jak włosy dziewczyny układają się niesfornie zaś jej pełne usta starają się wypowiedzieć dobre zdanie,jednak nie musiała mówić nic.Była zjawiskowa bez słów.
-To znaczy,że dostałam pracę?-spytała z nadzieją,a jej usta wygięły się lekkim,wręcz niewinnym uśmiechu.Chyba na prawdę jej na tym zależało.
-Tak,witamy w firmie Kate-powiedziałem nonszalancko podnosząc się do góry i poprawiając marynarkę,która częściowo powinna zakryć ogromne wybrzuszenie w moim kroku.Dziewczyna także podniosła się do góry zarzucając swoimi idealnymi włosami na tył.Idealna długość do ciągnięcia przy stosunku.Wyciągnąłem ku niej swoją dłoń zaś brunetka nerwowo poprawiła swoją spódnicę,która lekko podwinęła się do góry i w końcu przesunęła rękę ku mnie zamykając nasze dłonie w lekkim uścisku.Jej gorąca skóra otarła się o moją a przyjemne prądy przepłynęły przez moje kończyny i skumulowały swoje siły w poruszonym kroczu.Jej dłonie były delikatne,niewielkie i ciepłe,idealnie zajmowałyby się moim penisem.
-Do zobaczenia jutro rano Panno Hammilton,wyślę Pani obowiązki na e-mail-mruknąłem kontrolując swoje emocje.Byłem człowiekiem skrytym i tajemniczy,a dziewczyna z pewnością nie zdawała sobie sprawy z tego jak na mnie działa.Na jej twarzy pojawił się uśmiech.
-Dziękuje Panie Grey-kiwnęła głową,a w moim umyślę pojawił się obraz jej klęczącej przede mną i wypowiadającej dokładnie te same słowa.Kurwa,jeśli ona nie przestanie umrę z podniecenia.
-Widzimy się jutro o 7 rano-oznajmiłem wciąż kurczowo trzymając jej chudą dłoń w uścisku.
-Oczywiście-delikatnie wysunęła palce spod mojej ręki-do widzenia -dodała łagodnie i zabierając swoją teczkę odwróciła się do mnie plecami.Moje tęczówki odruchowo osunęły się na jej tyłek obserwując jak seksownie porusza biodrami krocząc w stronę wyjścia.Nie opadłem na fotel dopóki jej chuda sylwetka nie znalazła się na korytarzu.Kobieta rzuciła mi ostatni uśmiech i spojrzenie warte milionów po czym zniknęła za ogromnymi drzwiami oddzielającymi mój gabinet od reszty świata.Moje białe zęby wbiły się w dolną wargę i sprawdzając godzinę warknąłem.To spotkanie miało trwać trzydzieści minut,nie pięćdziesiąt.Wkurwiony poderwałem się do góry i zrzucając wszystkie podania o pracę do kosza poprawiłem spodnie.Nienawidzę się masturbować więc będę musiał poczekać aż znajdę odpowiednią uległą i dopiero wtedy dam upust swoim zachciankom.Zgarnąłem z kanapy skórzaną,czarną teczkę i wychodząc z gabinetu zamknąłem go.Kątem oka zerkałem na wysoką ladę,która już jutro będzie należeć do mojej nowej sekretarki.Ona dostanie pracę,a ja świetny widok na jej bezczelnie idealny tyłek.Cudowny układ.Kiwnąłem głową w stronę ochroniarza i wchodząc do prywatnej windy zjechałem na parking.Za dziesięć minut mam odebrać wszystkie karty uległych,które wyraziły chęć służenia mi.Ufałem tej firmie i Carlosowi,więc nie sądziłem by w tych kartach znalazła się jakaś brzydka kobieta.Odnalazłem swoje auto na specjalnym miejscu przeznaczonym jedynie dla mnie i wciskając odpowiedni przycisk otworzyłem drzwi.Wrzuciłem teczkę na tylne siedzenia,a sam zająłem miejsce przed kierownicą.Mój penis wciąż bolał,ale zdecydowanie opadł gdy jej seksowny tyłek znalazł się poza zasięgiem mojego wzroku.Potrzebuje dwóch dni,48 godzin na znalezienie dobrej dziewczyny,która odda mi się w każdy możliwy sposób.Nie wymagam wiele,musi być uległa.Jedna cecha,która sprawi,że stanie się idealną zabawką.Wyjechałem z ciemnego,podziemnego parkingu na zatłoczoną ulicę Londynu i ignorując zazdrosne spojrzenia skręciłem w prawo sunąc swoim sportowym autem na obrzeża miasta.Z radia wydobywała się spokojna klasyczna muzyka,a moje palce kurczowo zaciskały się na obitej skórą kierownicy mojego czarnego Ferrari.Starałem skupić się na drodze,ale nie mogłem pozbyć się obrazu jej idealnego ciała.Żadna z moich uległych nie miała tak delikatnej i jasnej skóry jak ona.Nie mówię,że Panna Hammilton była blada,nie.Ona miała cudowną barwę,która pasowała do jej różowych ust i cholernie błękitnych oczu.Po dwudziestu minutach zatrzymałem się przed niewielkim,białym budynkiem ośrodka szkoleniowego.Mało kto wie o istnieniu takich miejsc i jestem pewien,że żaden z mieszkających w okół ludzi nie zdaje sobie sprawy,że w piwnicach tej budowli odbywają się specjalne szkolenia.Gasząc silnik wysiadłem z auta i ruszyłem w stronę wąskich drzwi,które doprowadziły mnie do recepcji.Siedząca tam kobieta znała mnie więc bezsłownie wyjęła z szuflady stos białych teczek i położyła je na blacie uśmiechając się grzecznie.
-Szef kazał przekazać i wybrany zestaw kobiet został poddany dokładnej selekcji,którą dokonał on sam.Jeśli któraś z nich przypadnie do pańskiego gustu proszę po prostu wybrać jej kartę i przynieść ją tutaj,wtedy damy Panu kontakt do owej dziewczyny.-wyjaśniła tak jakbym był tutaj po raz pierwszy.Nie każda moja uległa pochodziła z tego miejsca,jednak korzystanie z ośrodka było o wiele bezpieczniejsze.Tutaj miałem pewność,że uległa jest świadoma tego co robi i w jaki sposób ma zadowalać swojego Pana.Jedynym minusem był fakt iż były zużyte,ale to przestało mi przeszkadzać.W zasadzie nigdy nie rozdziewiczałem żadnej dziewczyny,więc nie przeszkadza mi fakt,że one wszystkie są już po.
-Oczywiście-kiwnąłem głową wsuwając stosik teczek pod swoją pachę i przygniatając je ramieniem tak by żadna nie wypadła.Kiwnąłem głową w geście pożegnania po czym odwróciłem się na pięcie i wróciłem do auta.Droga do domu była niezwykle męcząca,więc kiedy zaparkowałem samochód w ciemnym garażu nie miałem ochoty już na nic.Powolnie wygramoliłem się z drogiego auta i zabierając teczki ruszyłem w stronę wąskich drzwi prowadzących do domu.Najchętniej położyłbym się spać czy obejrzałbym jakiś dobry film,jednak potrzebuje seksu i im szybciej wybiorę jakąś dziewczynę tym lepiej dla mnie i mojego penisa.Łokciem zapaliłem wszystkie światła i rzucając teczki na szeroką sofę w kształcie litery U odetchnąłem z ulgą.Zsunąłem z ramion ciemną marynarkę odkładając ją starannie na skórzane oparcie kanapy,a następnie rozpiąłem dwa górne guziki koszuli i pozbywając się butów ruszyłem w stronę przestronnej,nowoczesnej kuchni.Moja gosposia przygotowała dla mnie obiad,który jedynie wstawiłem do mikrofali w celu przygrzania.Nie lubię zimnych posiłków.Mieszkam sam w ogromnym domu i myślcie o mnie co chcecie,ale cholernie to lubię.Zdecydowanie jestem typem samotnika.Od kiedy moi rodzice odeszli przyzwyczaiłem się do siedzenia samotnie,w moim domu zawsze  była jakaś kobieta,która najczęściej pełniła rolę mojej uległej,ale rzadko kiedy nawiązywałem z nimi rozmowę.Zazwyczaj ograniczałem się jedynie do wymiany prostych zdań i rozkazów,nic więcej.Wiele z nich odchodziło przez uczucia,których ja nie mam.Oczywiście czasami odczuwam jakieś współczucie,smutek czy radość,ale nie potrafię kochać.Kiedy jakaś z dziewczyn wyznaje mi,że potrzebuje czego więcej,wymaga mojego wkładu w ten"związek" ja po prostu z niej rezygnuje.Potrzebuje jej jedynie do seksu.Głośny dzwonek wychodzący z mikrofali przerwał moje przemyślenia zmuszając mnie do poruszenie się i wyjęcia posiłku.Zabrałem biały,kwadratowy talerz i wciągając cudowny zapach ciemnego sosu ruszyłem w stronę kanapy.Odstawiłem jedzenie na drewniany,niski stolik ustawiony przed meblem,na którym po sekundzie usiadłem.W myślach ułożyłam dokładny plan wieczoru i upewniając się,że moja prawa ręka w sprawach personelu zajmie się wysłaniem instrukcji do Panny Hammilton zająłem się jedzeniem.Cielęcina w ciemnym sosie zadowoliła moje podniebienie i żołądek idealnie go wypełniając.Umiałem gotować,ale rzadko kiedy to robiłem.Zazwyczaj spędzam w pracy większość swojego dnia,a po powrocie do domu nie mam już siły ani ochoty na stanie przy kuchence,dlatego zatrudniłem moją gosposie,która utrzymuje mój ogromny dom w czystości,robi zakupy i dba o to bym zawsze po powrocie z pracy zjadł ciepły posiłek.Kiedy ostatni kawałek mięsa trafił do moich ust dokładnie go przegryzłem odsuwając od siebie talerz i opierając się o miękkie oparcie kanapy.Zadowolony sięgnąłem po pierwszą teczkę i rozwiązałem sznureczek odchylając jej wieko.Elizabeth Nurson.W każdej karcie uległej znajduje się jej zdjęcie twarzy,ciała w ubraniu i nago oraz dokładne dane osobowe,ilość mężczyzn,z którymi spała,ewentualne wady cielesne,choroby przez jakie przechodziła,wymiary oraz lista rzeczy,na które się nie zgadza.Większość z dziewcząt nie zapisuje w ostatniej rubryce ani jednego punktu,jednak jeśli do czegoś dochodzi nagle protestują.Nie jestem ufny dlatego oprócz tego podania zawsze proszę uległą o podpisanie specjalnej umowy,w której zawarłem wszystkie punkty oraz wymagania.Jeśli jej tak zwane "granice bezwzględne" nie zostaną tam uwzględnione po prostu robię co chce.Nie jestem potworem,nie chcę krzywdzić dziewczyn,ale jeśli zrobią coś niezgodnego z umową otrzymują karę.To proste,są moją własnością i oddają się mi całkowicie.



Kate POV
Głośny dźwięk budzika dotarł do moich uszu wypełniając spokojną,cichą przestrzeń w okół mnie denerwująca muzyką.Niechętnie uniosłam rękę do góry i łapiąc w palce swój telefon wyłączyłam melodię.Odruchowo wtuliłam zmęczoną twarz w miękką,kremową poduszkę pode mną i wypuściłam z ust warknięcie niezadowolenia.Nienawidziłam wczesnych pobudek.Była 5:30,za oknem wciąż panowała głęboka noc,a ogromny księżyc gdzieniegdzie przebijał się między chmurami jakby chcąc przypomnieć,że on wciąż tam jest.Czy Pan Grey musi zaczynać pracę tak wcześnie?Około godziny osiemnastej wczorajszego dnia otrzymałam e-mail z moimi obowiązkami.Musiałam dokładnie przeanalizować każdy punkt i odesłać potwierdzenie,iż przyjmuję tę pracę.Jednym z warunków była punktualność,więc nie chcąc nawalać pierwszego dnia zsunęłam się z łóżka.Moje kości pyknęły nieprzyjemnie kiedy odbiłam się od miękkiego materaca zmuszając moje ciało do wyprostowania się i ustania na nogach.Czułam się okropnie.Powolnie przesuwałam stopy po miękkim,białym dywanie ułożonym przy łóżku i zgarniając z półki swój ulubiony ręcznik wkroczyłam do łazienki.Zbyt jasne światło żarówki padło na moją twarz sprawiając,że moje oczy zapiekły i chcąc je chronić zacisnęłam powieki.Przez dobre pięć minut stałam w bezruchu,a kiedy w końcu przyzwyczaiłam się do jasności zdjęłam z siebie piżamę i naga wkroczyłam do kabiny.Poranny prysznic był moją rutyną,bez niego byłam zaspana i zmęczona.Ciepła woda pozwalała mi rozluźnić mięśnie i to było na prawdę dobre.Zamknęłam szklaną kabinę i odkręciłam kurek pozwalając gorącej cieczy opaść na moją rozgrzaną skórę.Nie miałam zbyt wiele czasu dlatego po 10 minutach bezsensownego stania nalałam na dłoń odrobinę waniliowego żelu i rozkoszując się jego słodkim zapachem zaczęłam nacierać moje ciało dokładnie je myjąc.Kiedy byłam już odświeżona rozsunęłam szklane drzwiczki kabiny i owijając się ręcznikiem podeszła do ogromnego lustra powieszonego nad białą umywalką wbudowaną w jasny blat łazienkowy.Lubiłam moje mieszkanie nawet jeśli nie było ogromną willą z basenem oraz szeregiem służących donoszących mi wino czy owoce.Nigdy nie byłam osobą specjalnie zamożną,nawet wtedy gdy jeszcze mieszkałam z rodzicami,ale nie mogę powiedzieć,że byłam biedna.Miałam wystarczająca ilość pieniędzy na moje wszelkie potrzeby,jednak kiedy rodzice zrezygnowali z opieki nade mnąmój świat zmienił się.Przekręciłam srebrne pokrętło uwalniając strumień wody i podstawiłam pod niego swoją fioletową szczoteczkę zwilżając jej włosie.Następnie nałożyłam odpowiednią ilość pasty i zaczęłam starannie szorować swoje białe zęby.Nigdy nie chciałam pracować w wielkiej korporacji pochłaniającej miliony młodych dusz,które harują jak mróweczki by zadowolić szefa i zachować posadę,taka wizja przerażała mnie i sprawiała,że nie chciałam dorastać.Jednak ja musiałam dojrzeć jeszcze wcześniej gdyż rodzice nie byli najbardziej współczującymi i pomocnymi ludźmi na świecie.Westchnęłam w duchu i wypluwając pastę wypłukałam usta.Nie myśl o nich Kate,skup się na dobrych emocjach.Kiwnęłam głową po czym dokładnie osuszyłam twarz niewielkim,białym ręcznikiem i gasząc światło opuściłam łazienkę.Wiedziałam,że Pan Grey wymaga od swoich pracowników eleganckiego oraz czystego stroju dlatego postanowiłam zjeść śniadanie przed ubraniem się.Boso podreptałam do niewielkiej,kolorowej kuchni i stając przed miętową lodówką wyjęłam z niej mleko.Następnie wydostałam z szafki płatki oraz czerwoną miskę w kropki i nalewając do niej mleka wstawiłam naczynie do mikrofali w celu podgrzania cieczy.Zimne mleko sprawia,że jestem chora,a nie mogę pozwolić sobie na zwolnienie w pierwszych tygodniach pracy.Takie postępowanie nie wygląda najlepiej w oczach pracodawcy.Kiedy miska spokojnie obracała się w mikrofali nalałam do czajnika wody i wsypałam do kubka dwie łyżeczki kawy.To powinno postawić mnie na nogi.Nuciłam pod nosem jedną z piosenek Beyonce machając głową i kręcąc biodrami.Byłam dość radosną osobą pomimo wielu problemów,które starannie ukrywałam.Kiedy moje śniadanie było gotowe przygotowałam na spodeczku sporą tabletkę leków i usiadłam przy stole.Spokojnie konsumowałam rozmięknięte płatki grzebiąc w telefonie i sprawdzając najnowsze informacje.Po dwudziestu minutach głęboka miska była już pusta,a niesmaczna tabletka wylądowała w moim ciele dając mi pewność,że nic złego nie stanie się dzisiejszego dnia.Dopiłam kawę i sprzątając naczynia powróciłam do sypialni.Została mi niecała godzina na ubranie się,umalowanie,kupienie kawy oraz ciasta i dobiegnięcie do firmy.Cholera.Szybko wsunęłam na siebie czarną bieliznę,którą sekundę później zakryłam zwykłą,czarną,obcisłą sukienką z rękawami 3/4.Byłam szczupła,może nie idealna,ale materiał kreacji układał się na mnie wręcz doskonale.Następnie ozdobiłam stopy szpilkami,wpięłam jakieś złote kolczyki,zapięłam zegarek na ręce i potruchtałam do łazienki gdzie zrobiłam delikatny makijaż i związałam swoje lekko pofalowane włosy w wysokiego kucyka.Nie miałam czasu na upewnianie się czy mój strój jest odpowiedni.Złapałam torebkę oraz płaszcz i zamykając dom wybiegłam na zatłoczoną ulicę przed moim blokiem.Mieszkam blisko centrum,więc nie powinien dziwić mnie nadmiar ludzi o tej porze.Mój autobus spóźniał się dlatego nie chcąc tracić czasu zaczęłam truchtać w stronę najbliższego Starbucksa w celu zakupienia kawy i ciastka dla Pana Greya.Byłam zestresowana i zmartwiona,a szpilki nie ułatwiały mi szybkiego poruszania się.Na szczęście w kawiarni nie było kolejki więc zakup napoju oraz przekąski potrwał zaledwie pięć minut.Następne dziesięć poświęciłam na bieg do firmy,wjazd windą i ułożenie jedzenia na czystym biurku mojego szefa.Opadłam na miękki fotel ustawiony za wysoką ladą osobistej recepcji Pana Grey'a gdzie teraz znajdowało się moje stanowisko pracy.Nienawidzę biegania.Oddychałam ciężko masując swoje czerwone policzki i rozglądałam się dookoła badając otaczające mnie ściany,szafki i okna.To miejsce było podobne do holu na dole,ale dużo mniejsze i nieco..cieplejsze.Chyba polubię tę pracę.Nagle usłyszałam charakterystyczny dzwoneczek windy oznajmiający przybycie kolejnej osoby na to piętro.Odruchowo poderwałam się do góry nerwowo poprawiając włosy i przygładzając dłońmi sukienkę tak by wyglądała dobrze.Wysoki mężczyzna powolnie wyszedł na długi,jasny korytarz,a jego dłoń zatopiła się w kasztanowych włosach,które tak jak wczoraj ułożone były do góry.Jego szczęka była rozluźniona,miał na sobie garnitur,a w dłonie trzymał trzy białe teczki.Wyglądał zjawiskowo.Moje usta mimowolnie wygięły się w delikatnym uśmiechu,który w sekundę zgasiłam.
-Dzień Dobry Panie Grey-powiedziałam grzecznie kiedy mój szef przechodził koło mojego stanowiska.
-Punktualność,punkt dla ciebie.-odparł krótko rzucając szybkie spojrzenie na mój strój po czym nacisnął srebrną klamkę i otwierając drzwi zniknął w swoim gabinecie.Odetchnęłam z ulgą.Mam pierwszego plusa.




Duży,okrągły zegar na ścianie wskazywał równo 15.Pan Grey od rana siedział w swoim gabinecie wzywając mnie do siebie zaledwie dwa razy w celu doniesienia kawy i skserowania jakiś ważnych dokumentów.Kiedy wchodziłam do jego oazy czułam jak obserwował mnie sprawiając,że moje ręce drżały tak samo jak nogi,które z trudem utrzymywały moje ciało w normalnej pozycji.Przez dobre dwie godziny zwiedzałam owe piętro ucząc się położenia filiżanek,kawy,cukru,ksera,kartek,długopisów,segregatorów oraz pieczątek.Musiałam spinać dokumenty,odbierać telefony,kserować i układać odpowiednie umowy do dobrych segregatorów.Pozornie ta praca wydaje się nudna,ale jeśli na prawdę się skupie czas po prostu płynie.W międzyczasie zjadłam kupiony na dole lunch i wraz z dostawą kawy zaniosłam jakieś danie Panu Greyowi.Swoją drogą dopiero jakąś godzinę temu dowiedziałam się jak na prawdę ma na imię.Justin.Dość..ładnie.Ułożyłam pieczątki w równej linii i wsunęłam ostatnią umowę do przezroczystej koszulki wpiętej w czerwony segregator.Dzisiejszy dzień był nieco jaśniejszy niż ten wczoraj i zamiast chmur na niebie pojawiło się słońce.
-Kate na piętrze dziesiątym czekają papiery,odbierz je,teraz.-warknął mój szef,a jego głos dotarł do mnie przez specjalne urządzenie zamontowane w biurku,przy którym siedziałam.Odruchowo podniosłam się do góry i bezsłownie ruszyłam w stronę windy przeznaczonej dla normalnych pracowników.Pan Grey miał swoją,ale z tego co wiem nie jeździ nią nikt oprócz jego.Wzruszyłam ramionami i wsiadając do ciasnego pomieszczenie wcisnęłam odpowiedni guziczek z cyferką piętra wyznaczonego przez kierownika.Nie przejmowałam się jego szorstkim tonem bo z tego co wiem zawsze taki jest.Cóż,wiem,że nie zrobiłam nic złego więc nie przejmuje się jego opryskliwością.Urządzenie zatrzymało się na odpowiednim piętrze,a ja wyleciałam na korytarz i podchodząc do wysokiej blondynki odebrałam stos kompletnie nieułożonych kartek,które jakimś cudem trzymały się razem.
-To bardzo ważne,nie zgub niczego-mruknęła dziewczyna odgarniając kosmyk swoich krótkich włosów za ucho,a ja rzuciłam jej dość nieprzyjemne spojrzenie.Przekręciłam oczami i przytrzymując stos ponownie wkroczyłam do windy.Droga na górę nie trwała długo,ale czułam jak moje dłonie drętwieją pod ciężarem papierów więc kiedy maszyna zatrzymała się na piętrze,na którym pracowałam chciałam dotrzeć do jego gabinetu jak najszybciej.Kiedy przechodziłam koło wysokiego blatu zadzwonił telefon,który powinnam odebrać dlatego zatrzymując się wyciągnęłam rękę ku urządzeniu i wtedy cały stos ważnych papierów upadł na podłogę.Przeklęłam pod nosem i szybko odebrałam telefon rzucając typową formułkę przedstawiającą naszą firmę i moje stanowisko.Nie da się opisać złości jaka ogarnęła mnie gdy usłyszałam,że rozmówcą,przez którego upuściłam to wszystko był przedstawiciel firmy z proszkami do prania.Zdenerwowana stanęłam plecami do drzwi Pana Grey'a i pochyliłam się by zebrać wszelkie karteczki.


Justin POV
Miałem dwadzieścia minut na podpisanie kilku ważnych dokumentów.Dzisiaj kończę moja pracę parę godzin wcześniej niż zwykle,a powodem owego zwolnienia jest przymus dostarczenia dokumentów wybranej przeze mnie dziewczyny do ośrodka.Wczoraj spędziłem dobre trzy godziny przeglądając wszystkie kandydatki aż w końcu wybrałem trzy,które mogłyby trafić do mojego łóżka.Byłem wyraźnie zadowolony kiedy wchodząc do pracy zobaczyłem Panne Hammilton w cholernie seksownej,obcisłej sukience.Na moim biurku czekała kawa i moje ulubione ciasto,to sprawiło,że poczułem się dumny ze swojej decyzji o daniu jej tego stanowiska.Wzywałem ją dzisiaj kilkukrotnie prosząc o błahe sprawy takie jak kawa czy ksero,jednak jej obecność w moim gabinecie wywoływała nagłą nadpobudliwość mojego penisa więc musiałem ograniczyć te "spotkania" do minimum.Owszem,widzę tę dziewczynę drugi dzień,ale żadna laska nie działała na mnie w ten sposób.Kate miała apetyczne ciało i tą nieśmiałość,która podniecała mnie w kompletnie inny sposób.Warknąłem wkurwiony na własny umysł,który nie potrafił skupić się na wybranej przeze mnie dziewczynie,którą prawdopodobnie już dziś będę pieprzył,nie,on wolał rozmyślać o idealnie jasnej skórze Panny Hammilton.Nie obchodził mnie jej charakter,ona miała na prawdę dobre ciało.Ponownie spojrzałem na zdjęcie uległej,która za jakąś godzinę będzie moja.Była to wysoka dziewczyna o zielonych oczach,długich rudych włosach i trochę zbyt dużych piersiach,które dla mnie nie były atutem.Wolałem takie,które mieszczą się w moje ręce,ale dziewczyna miała najmniej partnerów i ten fakt zadecydował o wyborze właśnie jej.Kiedy minęło dziesięć minut od ostatniego polecenia wydanego przeze mnie w stronę Panny Hammilton zacząłem się denerwować.To nie tak,że dziewczyna musi być najwyższej klasy sportowcem,ja po prostu myślę już jedynie penisem.Odczekałem kolejne dwie minuty i wściekły poderwałem się do góry kierując się w stronę drzwi.Nerwowo szarpnąłem za klamkę pociągając ją ku sobie i otwierając drzwi.Zobaczyłem stos kartek rozrzuconych na podłodze,a kiedy mój wzrok zjechał nieco niżej zamarłem.Idealny tyłek Kate Hammilton był wypięty,a moje oczy mogły bezczelnie podziwiać jego krągły kształt.Cholera.Skłamałbym mówiąc,że ten widok nie zadziałał na mnie w pewien sposób.W mojej głowie zaczęły pojawiać się różne sytuacje,ona wypięta,ja za nią,mocny klaps.Przełknąłem głośno ślinę.Pieprzyc rudą dziwkę z wielkimi cyckami,ja muszę mieć ten tyłek dla siebie.





~*~

Dobry wieczór !! <3
Na początku chciałabym przeprosić,że musieliście tyle czekać na rozdział.Niestety jestem w pierwszej klasie liceum na profilu biol-chem-fiz i mam TYLE nauki oraz jeszcze swojego bloga,więc napisanie rozdziału było dla mnie super wyzwaniem.Wiem,że po prologu spodziewaliście się czegoś lepszego,ale nie piszę tak dobrze jak Oliwka,mój styl jest inny i przepraszam jeśli kogoś zawiodłam :( Na prawdę...Czasami może zabraknąć przecinka,ale ja zawsze miałam z tym problem więc proszę bądźcie wyrozumiali i umm nie powinno być jakiś błedów ale jesli znajde chwile przeczytam to i poprawie może jutro :) Tak czy owak rozdział jest troszkę nudny ale nie mozna wymagac wielkich akcji na samym początku.Mam nadzieję,że spodobało się chociaż troszeczkę no i komentujcie ! <3